Na antenie: Radio eM
em.kielce.pl
online button
Jesteś tutaj:Radio eM»SPORT»Piwowarczyk: Jeśli się trenuje, a nie gra, to jest niedosyt. Cieszę się, że wracam

Na antenie: Radio eM
em.kielce.pl

SPORT KIELCE

Piwowarczyk: Jeśli się trenuje, a nie gra, to jest niedosyt. Cieszę się, że wracam

Kielce / 08 listopada 2019 / Tekst
fot. Patryk Ptak fot. Patryk Ptak

W sobotę po raz pierwszy w tym sezonie w barwach Korony Handball zagra Paulina Piwowarczyk. 22-letnia obrotowa opuściła pierwsze kolejki z powodów finansowo-proceduralnych.  – Jeśli się trenuje, a nie gra, to jest niedosyt. Ten potęgował się, kiedy oglądałam dziewczyny z trybun. Cieszę się, że wracam – przyznaje Piwowarczyk.

Kielecki klub nie mógł zgłosić 22-latki do rozgrywek I ligi, ponieważ wcześniej musiałby zapłacić kilkunastotysięczny ekwiwalent za wyszkolenie zawodniczki jej byłemu klubowi – Młynom Stoisław Koszalin, z których wcześniej została wypożyczona na rok do Korony. W związku z nie najlepszą sytuacją finansową kieleckiego klubu, trudno było znaleźć pieniądze na transfer. Pod koniec października udało się jednak osiągnąć porozumienie korzystne dla wszystkich, a najbardziej dla samej zawodniczki.

– Nie ukrywam, że w pewnych momentach było mi bardzo przykro. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Być może to taki znak, że muszę starać się bardziej, aby nie dopuszczać do takich sytuacji w przyszłości. Chociaż tutaj nie chodziło o moją formę sportową. Było, jak było. Trzeba to zostawić za sobą i skupić się na grze – wyjaśnia Paulina Piwowarczyk.

Czy w ostatnich tygodniach kontaktowały się z nią inne kluby?

– Rozmawiałam z paroma drużynami. Duży problem stanowił był transfer, za który należało zapłacić Koszalinowi. Niektóre kluby miały już pozamykane budżety. Było trudno zgromadzić pieniądze, aby mnie wykupić. Zwykle w kadrach zespołów są po trzy kołowe, dlatego trudno znaleźć miejsce, kiedy ruszył już sezon – tłumaczy 22-letnia szczypiornistka.

Sytuacja finansowa Korony Handball nie jest najlepsza, ale jeszcze nie beznadziejna. Klub będzie musiał liczyć się z ograniczonym wsparciem ze strony miasta, ale zdoła przetrwać. Pomogły w tym same zawodniczki, które zgodziły się na obniżkę swoich wynagrodzeń o trzydzieści procent.

– Sytuacja jest, jaka jest. Doszliśmy do jakiegoś porozumienia. Na tę chwilę jesteśmy zadowolone, że jesteśmy tutaj w takim składzie. Drużyna się nie posypała. Wspieramy się i walczymy o najwyższe cele. Obcięcia, inne problemy – nie wpływają na naszą grę – przekonuje Paulina Piwowarczyk, która w sobotę będzie miała okazję ponownie wybiec na parkiet hali przy ulicy Krakowskiej. Korona Handball podejmie MKS San Jarosław.

– Jestem w treningu, ale z pierwszą ligą gra się różnie. Nigdy nie miałam przyjemności grać z tym rywalem. Jestem dobrze przygotowana, dam z siebie sto procent i zrobię wszystko, aby kibice byli zadowoleni z mojego powrotu – kwituje obrotowa Korony Handball

Sobotni mecz w hali przy ulicy Krakowskiej rozpocznie się o godz. 14.

ZOSTAW KOMENTARZ