Na antenie: Radio eM
www.em.kielce.pl

online button
Jesteś tutaj:Radio eM»SPORT»Orowicz: Totalnie odcięłam się od otoczenia. Byłam tylko ja, rywalka i piłka

Na antenie: Radio eM
www.em.kielce.pl


SPORT KIELCE

Orowicz: Totalnie odcięłam się od otoczenia. Byłam tylko ja, rywalka i piłka

13 października 2018 / Tekst
fot. Patryk Ptak fot. Patryk Ptak

Szczypiornistki Korony Handball, w meczu 6. kolejki PGNiG Superligi, pokonały po rzutach karnych Arkę Gdynia. Bohaterką kieleckiego zespołu została Aleksandra Orowicz, która w konkursie "siódemek" odbiła cztery piłki. - Najważniejsza była koncentracja. Totalnie odcięłam się od otoczenia. Byłam tylko ja, rywalka i piłka - mówiła 22-letnia bramkarka.

Sobotnie spotkanie w hali przy ulicy Krakowskiej miało szalony przebieg. Korona rozpoczęła je znakomicie, bo od prowadzenia 8:0. Przyjezdne pierwszego gola zdobyły dopiero w 12. minucie. Od tego momentu w bramce drużyny z Gdyni świetnie zaczęła spisywać się Beata Kowalczyk, doświadczona zawodniczka w całym meczu odbiła aż 19 piłek.

Kielczanki do szatni schodziły prowadząc 16:12. Pierwsze minuty po przerwie w ich wykonaniu były obiecujące, bo podopieczne Pawła Tetelewskiego w 38. minucie prowadziły 21:16. W kolejnym fragmencie zagrały fatalnie i dziesięć minut przed końcem przegrywały...22:25. Kielczanki zdołały jednak zredukować stratę rzutem na taśmę i to do słownie, bo Magda Więckowska bramkę na 27:27 zdobyła na sześć sekund przed końcową syreną.

POMECZOWE KOMENTARZE:

Paweł Tetelewski:

Na początku wszystko szło idealnie. To, co sobie założyliśmy przed meczem wychodziło. Nagle zgubiliśmy kilka piłek w ataku. Później doszła niesamowita postawa Beaty Kowalczyk.  Po takim spotkaniu, gdzie przegrywaliśmy "trójką" pięć minut przed końcem, te punkty cieszą. Martwi, że dziewczyny grają falami. Mamy dobre piętnaście minut, w kolejnym kwadransie było tak, jakby na boisko wyszedł inny zespół. Sport kobiecy jest przewrotny. Już wisieliśmy, ale stryczek się urwał i żyjemy.  

Honorata Syncerz:

Na gorąco nie jestem w stanie tego zrozumieć. W pewnym momencie myślałam, że dostanę zawału. Moja mama zdążyła mi powiedzieć, że ona na trybunach miała podobnie. Przy wysokim prowadzeniu rozluźniłyśmy się. Grałyśmy w kratkę. Możemy być zadowolone z dwóch punktów, ale nie z jakości naszej gry. Zaczęło się bardzo dobrze, gdzie funkcjonowała obrona i kontra. Nie jestem w stanie powiedzieć nic więcej. Musimy wszystko zobaczyć na wideo. Popełniłyśmy za dużo błędów. Za tydzień w Lublinie nie możemy sobie na to pozwolić. Czy przed serią rzutów karnych się bałyśmy? Powiem za siebie, ja się bałam. W pierwszych kolejkach dobrze się czułam na siódmym metrze, teraz już tak nie było. Na szczęście trafiłam, "Oro" super pobroniła i mamy dwa punkty.

Aleksandra Orowicz

Potrafimy grać w piłkę ręczną, ale musimy nauczyć się mentalnie wygrywać. Prowadząc 8:0 nie można pozwolić sobie na rzuty karne. Dostałyśmy nauczkę, nigdy więcej w naszym wykonaniu nie może powtórzyć się taka sytuacja. Moim zdaniem straciłyśmy punkt, ale wygrałyśmy mecz. Myślę, że takie zwycięstwa są bardziej budujące, niż takie dziesięcioma bramkami. Pokazałyśmy walkę do końca. Z tego możemy być zadowolone.

Korona Handball - Arka Gdynia 27:27 (16:12), k. 2:0

Korona: Orowicz, Hibner - Gliwińska 7, Kędzior 2, D. Więckowska 6, M. Więckowska 3, Syncerz 2, Homonicka 1, Charzyńska, Zimnicka 1, Skowrońska 1, Mochocka 4, Piwowarczyk.

ZOSTAW KOMENTARZ

ZNAJDZIESZ NAS

WYSZUKIWARKA

TYGODNIK EM

FACEBOOK



SŁUCHAJ ONLINE

online button

TVS

Pobierz aplikacje radia eM

appstore

googleplay

banner edukacja ekonomiczna