Na antenie: Radio eM
em.kielce.pl
online button
Jesteś tutaj:Radio eM»SPORT»Mierzwa: Jest mi przykro, ale jako człowiek z zasadami nie mogłem postąpić inaczej

Na antenie: Radio eM
em.kielce.pl

Hulajnoga konkurs 700x200

Hulajnoga konkurs 300x250

SPORT KIELCE

Mierzwa: Jest mi przykro, ale jako człowiek z zasadami nie mogłem postąpić inaczej

Kielce / 16 lipca 2019 / Tekst
fot. Patryk Ptak fot. Patryk Ptak

– Bardzo mi przykro, że moja współpraca z juniorami Korony dobiegła końca. Jako człowiek z zasadami nie mogłem postąpić inaczej. Nie mogłem pozwolić, aby za swoją pracę pobierać dużo niższe wynagrodzenie niż w poprzednim sezonie – mówi trener Marek Mierzwa, który nie przyjął oferty nowego kontraktu od Korony Kielce.

Przypomnijmy: juniorzy starsi „żółto-czerwonych” pod wodzą Marka Mierzwy wywalczyli w poprzednim sezonie mistrzostwo Polski. Zrobili to w imponującym stylu, ponieważ drugi w tabeli Śląsk Wrocław wyprzedzili aż o szesnaście punktów.

Dotychczasowa umowa Marka Mierzwy z Koroną dobiegła końca 30 czerwca. Zarząd klubu przedstawił mu nową propozycję, ale była ona gorsza pod względem finansowym od poprzedniej. Jak podało "Echo Dnia" wynagrodzenie trenera zostało obniżone o trzydzieści procent.

– Na pierwszą rozmowę w sprawie nowego kontraktu umówiliśmy się na 20 czerwca. Spotkanie zostało jednak przełożone, nie z mojej winy. 5 lipca otrzymałem wstępną propozycję umowy. Porozmawialiśmy, daliśmy sobie czas do ostatniej soboty. Nie uzyskaliśmy porozumienia. Klub poprosił, aby wszystko ostatecznie rozstrzygnąć w poniedziałek. Stawiłem się na rozmowach, ale one również nie przyniosły rezultatu. Do tej pory prowadziłem zajęcia na umowę słowną, ale bez kontraktu – obrazuje całą sytuację Marek Mierzwa.

Na stronie internetowej „żółto-czerwonych” pojawiło się oświadczenie w tej sprawie. „Zarząd klubu Korona S.A. informuje, że trener Marek Mierzwa zakończył współpracę z klubem. Oferta zawarcia kontraktu na kolejny sezon, pomimo korzystniejszych warunków nie została zaakceptowana przez trenera Mierzwę", napisano.

Jak się okazuje w ostatnich latach wynagrodzenie szkoleniowca zawierało dwie składowe: pieniądze, które zapewniał klub oraz fundusze pochodzące z Miejskiego Szkolnego Ośrodka Sportowego. Tych drugich zabrakło w nowej umowie. 

– Nie zawieram umowy z miastem, tylko z klubem. Nie w mojej gestii jest to, z jakiego źródła pochodzi wynagrodzenie. Klub gwarantuje mi kontrakt, w tym drugą część składową. Nie chcę w to wnikać – przyznaje Mierzwa.

– Przez ostatni miesiąc odpadło mi kilka opcji, bo inne drużyny rozpoczęły już przygotowania. Ciągle liczyłem na to, że osiągniemy porozumienie z Koroną. Nie oczekiwałem kosmicznych warunków – tylko minimalną podwyżkę w stosunku do poprzedniego roku. Całościowa oferta była jednak dla mnie niekorzystna. Bardzo szkoda mi to zostawiać, bo we wszystko włożyłem dużo pracy i serca. Kończy się pewien etap, ale nie zamykam jeszcze drogi do porozumienia. Jeśli klub kategorycznie chce zakończyć współpracę, to trudno. Życie toczy się dalej – kończy 42-letni szkoleniowiec.

W geście solidarności z Markiem Mierzwą, kontraktu z Koroną nie przedłużył Andrzej Szołowski. Doświadczony trener przygotowania fizycznego w kieleckim klubie pracował od wielu lat.

ZOSTAW KOMENTARZ