Na antenie: Fajna zmiana
Aleksandra Niemczyk i Mateusz Żelazny
online button
Jesteś tutaj:Radio eM»Publicystyka»Zadośćuczynienie

Na antenie: Fajna zmiana
Aleksandra Niemczyk i Mateusz Żelazny
online button
online button

Publicystyka

Zadośćuczynienie

27 listopada 2017 / Tekst
Ulica Marszałkowska w Warszawie podczas powstania Ulica Marszałkowska w Warszawie podczas powstania

W Niemczech jest coraz ciekawiej. Powojenna historia tego państwa nie zna sytuacji, by po wyborach nie udało się utworzyć rządu. Zawsze jakoś te koalicje klecono, a tym razem – ani rusz. Możliwe są nawet nowe wybory, w których partia Angeli Merkel może jeszcze bardziej stracić poparcie. Niemcy mają więc niezłe kłopoty na głowie, a tu najwyraźniej dojdzie im jeszcze jeden – reparacje. Nad tym tematem zbierają się w Niemczech coraz cięższe chmury.

Pisałem o tej kwestii kilka miesięcy temu i od tego czasu wiele się wydarzyło. Polski Trybunał Konstytucyjny wszczął postępowanie w sprawie odszkodowań za niemieckie bestialstwa z czasów II wojny światowej. Jego włoski odpowiednik uznał, że Niemcy odpowiadają za zbrodnie wojenne i nie mogą zasłaniać się w tej materii immunitetem państwa. W myśl tej wykładni włoski sąd w miejscowości Sulmona orzekł niedawno, że rząd w Berlinie powinien wypłacić pięć milionów euro odszkodowania spadkobiercom 128 ofiar rozstrzelanych na terenie gminy Roccaraso i 1,6 miliona samej gminie. No i jeszcze uaktywnił się rząd… Namibii. Żąda on 30 miliardów dolarów za zbrodnie ludobójstwa popełnione przez... Niemcy kajzera.

To nie żart. Mało kto wie, że jedne z pierwszych obozów koncentracyjnych w historii powstały w 1904 roku w Niemieckiej Afryce Południowo-Zachodniej czyli dzisiejszej Namibii. Była to właściwie sieć obozów, w których Niemcy dokonywali planowego ludobójstwa dwóch afrykańskich ludów - Herero i Nama. Konzentrationslager (jakże znajoma nazwa!) też składały się z prymtywnych baraków otoczonych drutem kolczastym i siecią wieżyczek strażniczych, też panował w nich głód, a średnia życia nie przekraczała kilku miesięcy. Też wykonywano w nich eksperymenty medyczne. Mózgi, wątroby, oczy dłonie, uszy tych, którzy ich nie przeżyli, wysyłano zakonserwowane w słojach do niemieckich uniwersytetów medycznych. Nadludzie sprzed I wojny światowej posunęli się w swym bestialstwie nawet do tego, że kazali więźniarkom obozów gotować odcięte głowy, często ich bliskich, i oskrobywać je z kawałków tkanek.

Cywilizowani Niemcy wymordowali w ten sposób około 20 tysięcy czarnoskórych, nie licząc ofiar pacyfikacji wiosek i osad. W sumie zginęło blisko 80 procent populacji Herero i 50 procent Nama. Dziś, po z górą stu latach, ich potomkowie domagają się odszkodowań. I o dziwo, Niemcy nie mówią nie i chcą negocjować ich wysokość!

Mówiąc nawiasem, ciekawe, kiedy o reparacje wystąpi rząd Kenii. Ale wobec Wielkiej Brytanii, nie Niemiec. Bowiem to dystyngowani Brytyjczycy byli twórcami pierwszych obozów koncentracyjnych w trakcie II wojny burskiej, w latach 1899-1902. Odnajdźcie Państwo w Internecie zdjęcie zagłodzonej tam na śmierć małej Lizzy van Zyl, jednej z 28 tysięcy ofiar. Obiegło w 1901 roku cały świat i przyczyniło się do zakończenia koszmaru. Wykonał je lekarz, Artur Conan Doyle. I nawet gdyby nie przeszedł do historii dzięki swemu Sherlockowi Holmesowi, ta jedna fotografia powinna uwiecznić jego imię na zawsze.

Tomasz Natkaniec

ZOSTAW KOMENTARZ

ZNAJDZIESZ NAS

WYSZUKIWARKA

FACEBOOK



SŁUCHAJ ONLINE

online button

Pobierz aplikacje radia eM

appstore

googleplay

banner edukacja ekonomiczna