Lotto extra pensja

Na antenie: Radio eM
em.kielce.pl
online button
Jesteś tutaj:Radio eM»Publicystyka»W naszym zespole nie ma demokracji, mówią wokalistki zespołu Sound'n'Grace w wywiadzie specjalnie dla Radia eM

Na antenie: Radio eM
em.kielce.pl

Publicystyka

W naszym zespole nie ma demokracji, mówią wokalistki zespołu Sound'n'Grace w wywiadzie specjalnie dla Radia eM

Kielce / 26 grudnia 2019 / Tekst

Rozmowa z Justyną Ostrowską i Sylwią Patyną z zespołu „Sound’n’Grace”.

- Wykonujecie muzykę gospel, soul, R&B i funky. Występujecie na scenie w licznym składzie, a historia grupy zaczęła się od spotkania Ani Żaczek i Kamila Mokrzyckiego, którzy kiedyś postanowili profesjonalnie śpiewać gospel.  Jakie macie wspomnienia związane z początkami  „Sound’n'Grace"?

Justyna Ostrowska (JO): - Dużo czasu upłynęło, zanim doszło do nagrania debiutanckiej płyty. Zaczęło się rzeczywiście od gospel. Na początku wykonywaliśmy utwory innych wykonawców. Jeździliśmy na warsztaty wokalne, koncertowaliśmy, zdobywając doświadczenie. A potem przyszedł czas na własne utwory. Nasza historia pojawienia się w zespole jest w zasadzie połączona. Ja byłam pierwsza. Wcześniej poznałam się z Sylwią w Kielcach, śpiewając w zespole „Wołosatki”. Po roku mieszkania w Warszawie natknęłam się na zespół „Sound’n'Grace".

Sylwia Patyna (SP): - Kiedy ja postawiłam swoje walizki w Warszawie, od razu wykonałam telefon do Justyny, by zaprowadziła mnie na próbę chóru „Sound’n'Grace", bo postanowiłam, że muszę z nimi śpiewać. Tak to się zaczęło. Upłynęło kilka dobrych lat, zanim stworzyliśmy swój materiał. Album „Atom” powstawał w ciekawych warunkach. To były nieraz całe weekendy przespane na podłodze w studio nagraniowym, w wiele osób. Jednak czas spędzony wspólnie bardzo nas wszystkich zbliżył. Myślę, że słychać to w nagraniach. 

- Stosujecie bardzo dobry podział głosów w songach. Jest udział głosu solo, potem pojawia się w utworze chór i wszystko tworzy muzyczną przemyślaną całość oraz odpowiednie proporcje. Jak wygląda praca nad aranżacjami w „Sound’n'Grace"? 

JO: - Nie ma demokracji w zespole. To by się nie udało, po prostu jest nas za dużo. Nasz główny mózg to Ania Żaczek. Bardzo wiele zależy od tego, kto jest kompozytorem utworu. Ale na początku dostajemy zarysy muzycznych tematów, tak zwane „rybki”. Potem zaczynamy się z tym materiałem oswajać wokalnie, a największą pracę aranżacyjną wykonuje Ania. Przedstawia nam swoje pomysły. W trakcie pracy nad utworami wszystko się dopiero klaruje. Bo czasem coś, co powstaje w głowie, nabiera ostatecznych kształtów wówczas, gdy zabierze się za to cała grupa.     

SP: - Zdarzało się jednak, że wspólnie decydowaliśmy, kto będzie głosem wiodącym w utworze. Wiedzieliśmy po prostu, który utwór pasuje do danego charakteru głosu. I wtedy taka osoba dostaje do zaśpiewania partię solową. 

- Chór „Sound’n’Grace” to wokaliści w różnym wieku. Ile osób liczy obecnie zespół i jak godzicie czas prób, koncertów, nagrań z życiem osobistym, rodzinnym?

JO: - Nie mamy stałego składu, który zawsze koncertuje. W zespole jest ponad dwadzieścia osób i w momentach, kiedy ktoś z nas potrzebuje bardziej zaangażować się w życie rodzinne, musimy sobie z tym radzić. Wtedy stosujemy takie nasze „urlopy macierzyńskie” w zespole.

SP: - Od roku jestem mamą bliźniaczek. To duże wyzwanie, więc mniej angażuję się teraz w zespole, ale gdy tylko mam chwilę wolną, to nasi dyrygenci są otwarci, bym wskoczyła na któryś z koncertów i pojawiła się na scenie, bo wiedzą, że człowiek po prostu za tym tęskni. Mam zatem zielone światło na powroty.    

- „Sound’n’Grace” współpracował z wieloma fantastycznymi artystami polskiej sceny, by wspomnieć Filipa Lato, zespół Afromental, Sylwię Grzeszczak czy Mateusza Ziółko. Z kim jeszcze chciałybyście nagrać wspólnie utwór?

JO: - Idea chóru jest taka, że poza utworami, które zostały zarejestrowane na płytach, udaje nam się spotykać z wieloma wspaniałymi artystami podczas koncertów okolicznościowych. Bo chór to również „istota towarzysząca” komuś i lubimy pojawiać się w tym charakterze. Koncerty kolęd, jubileusze, festiwale dały nam szansę zrealizowania wielu osobistych marzeń. Dla mnie takim spełnieniem był udział w jubileuszu Zbigniewa Wodeckiego. Ale śpiewaliśmy także z Marylą Rodowicz, Alicją Majewską, Krzysztofem Cugowskim. 

SP: - Ostatnio zarejestrowaliśmy także wspólne nagranie z Patrycją i Grzegorzem Markowskim. Nie wiemy jednak, co wydarzy się w przyszłości i z kim jeszcze przyjdzie nam razem wystąpić.

 

JO: - W najbliższym czasie przewidujemy jednak wydanie nowego muzycznego materiału.

- W repertuarze „Sound’n'Grace" mnóstwo jest songów związanych ze Świętami Bożego Narodzenia: „Święta będą cały rok” „Raduj się świecie”, kolędy „Z narodzenia Pana”, „Anioł Pasterzom Mówił”. Czym dla Was są te święta, jak spędzicie je w tym roku?

JO: - To jest bardzo pracowity i fajny czas dla muzyków. Dla chóru przede wszystkim. Mamy mnóstwo okazji do wspólnego koncertowania i śpiewania kolęd. A Sylwia jest największą znaną mi miłośniczką świąt.

SP: - Tak. Tym bardziej, że mając teraz dwa małe szkraby w domu, przekazuję im tradycję i miłość do muzyki i śpiewu. 

- Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.

JO i SP: - Dziękujemy i życzmy Czytelnikom spokojnych świąt.

Michał Sierlecki

ZOSTAW KOMENTARZ