online button
Jesteś tutaj:Radio eM»Publicystyka»Uwaga, psy!
online button
online button

Publicystyka

Uwaga, psy!

15 marca 2017 / Tekst
Uwaga, psy! Shutterstock

W okolicach Stadionu Leśnego wataha psów atakuje zwierzęta i ludzi – zaalarmował słuchacz Radia eM Kielce. Bezpańskie zwierzęta są problemem w całym mieście.

Sygnał o tym, że w okolicach kieleckiego Stadionu Leśnego może być niebezpiecznie, dostaliśmy od pana Artura Zawieruchy, który często tam spaceruje: – Zobaczyłem martwą sarnę z wygryzionymi wnętrznościami. Świadkowie, których spotkałem na miejscu, mówili, że były tam cztery duże psy, najprawdopodobniej należące do okolicznych mieszkańców. Nie dość, że zagryzły sarnę, to podobno atakowały ludzi.

Straż reaguje

Jak się okazuje, problem jest doskonale znany strażnikom miejskim. – Bezpańskie psy wałęsają się w wielu miejscach, przede wszystkim na rozległych terenach odkrytych i w okolicach lasów. Mamy sporo takich sygnałów. Wszystkie przekazujemy do schroniska dla bezdomnych zwierząt, które zajmuje się ich wyłapywaniem – informuje Wojciech Bafia, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Kielcach.

Często problemem nie są psy bezpańskie, ale takie, które uciekają z objeść. Jeśli Straż Miejska ustali właścicieli takich zwierząt, nakłada karę grzywny w wysokości od 50 do 250 złotych. To jednak nie odstrasza, o czym może świadczyć chociażby stale zapełnione schronisko w Dyminach.

Uciekają i dziczeją

To, że skala problemu jest naprawdę duża, potwierdza również Wojciech Moskwa, dyrektor podkieleckiego schroniska. – Otrzymujemy sporo zgłoszeń od ludzi, którzy pobudowali się przy terenach leśnych, na przykład z okolic Biesaka. Psy uciekają z niezabezpieczonych działek, w lesie łączą się w watahy, rozmnażają i stopniowo dziczeją – wyjaśnia Moskwa. Dyrektor schroniska zwraca również uwagę, że czworonogi są bardzo często porzucane w miejskich lasach. Nasilenie tego zjawiska zwiększa się w okresie urlopowym, kiedy nie wiadomo co zrobić ze zwierzęciem, a wakacyjny wyjazd tuż tuż. Nierzadko też pies jest traktowany jak maskotka, która nudzi się po pewnym czasie i zostaje wyrzucona z domu.

– Tylko w ubiegłym roku przez naszą placówkę przewinęło się ponad tysiąc zwierząt. Myśleliśmy, że dzięki propagowaniu zabiegów kastracji czy sterylizacji problem będzie malał, ale rzeczywistość jest zupełnie inna – ocenia dyrektor schroniska.

***

Jak uważa Wojciech Moskwa, w tej sytuacji nie pomogą nawet rozwiązania systemowe, takie jak na przykład talony na kastrację i sterylizację. – Wiele osób uważa, że w ten sposób okalecza swoje zwierzęta. Potrzebna jest więc gruntowna zmiana podejścia, świadomości i myślenia – kwituje Moskwa.

Piotr Wójcik

ZOSTAW KOMENTARZ

ZNAJDZIESZ NAS

WYSZUKIWARKA

FACEBOOK



SŁUCHAJ ONLINE

online button

Pobierz aplikacje radia eM

appstore

googleplay