Na antenie: Radio eM
www.em.kielce.pl

online button
Jesteś tutaj:Radio eM»Publicystyka»Upojenie administracyjne

Na antenie: Radio eM
www.em.kielce.pl


Publicystyka

Upojenie administracyjne

Kielce / 05 kwietnia 2019 / Tekst

Pamiętacie Państwo początek Mistrza i Małgorzaty? Gorące wiosenne słońce już zachodziło na Patriarszych Prudach, gdy dwóch zmęczonych upałem obywateli, Michał Aleksandrowicz Berlioz i Iwan Bezdomny, zacumowało przy kiosku z napojami chłodzącymi, by ugasić pragnienie: „Butelkę mineralnej – poprosił Berlioz. – Mineralnej nie ma – odpowiedziała kobieta z budki i z niejasnych powodów obraziła się” – tak pisze Bułhakow.

Ta scena stanęła mi przed oczami, gdy w minionym tygodniu załatwiałem pewną urzędową sprawę w kieleckim oddziale dużej ogólnopolskiej instytucji. Zanim zdążyłem wytłumaczyć, o co chodzi, pani urzędniczka też się na mnie obraziła z niejasnych powodów i obsługiwała mnie z marsowym czołem oraz zaciśniętymi ustami, piorunując wzrokiem od czasu do czasu. I niech nie zmyli Państwa fakt, że miałem do czynienia z urzędniczką. Równie dobrze mógłby to być kelner, sklepowa, hydraulik, sekretarka, listonosz albo i dziennikarz – profesja nie ma tu nic do rzeczy. Ale – dla klarowności wywodu – zostańmy przy urzędnikach.

 Wiem, wiem, na ten temat wylano całe wiadra atramentu i zużyto niejedną klawiaturę komputerową, więc słusznie pytacie Państwo, po jakie licho się w tym babram? W końcu nie od dziś wiadomo, że uprzejmość nie jest naszą najmocniejszą stroną. Ano babram się w tym dlatego, że trawi mnie wewnętrzna potrzeba zrozumienia, czy mamy do czynienia z pewną ogólną zasadą ludzkiej natury, czy też raczej z naszym słowiańskim fenomenem. Wyczerpująco opisali go rosyjscy mistrzowie pióra, a najcelniej ujął jeden z bohaterów Biesów Fiodora Dostojewskiego, Stiepan Wierchowieński. Otóż nazywał go „upojeniem administracyjnym” i tak tłumaczył Barbarze Pietrownie Stawrogin: „(…) gdy się postawi najnędzniejszą lichotę przy sprzedaży głupich biletów kolejowych, lichota ta nie omieszka patrzeć z miną Jowisza na wszystkich, którzy kupują bilety. «Ja wam tu pokażę moją władzę». I dochodzi to do jakiegoś administracyjnego upojenia”.

Gogol skłaniał się do zasady ogólnej, pisząc w Martwych duszach: „Wszyscy mamy tę maleńką słabość, że lubimy siebie trochę oszczędzać i staramy się znaleźć raczej jakiegoś bliźniego, na którym można by skupić swą złość (…), który jest od nas zależny i w porę się nawinął”. Osobiście jednak obstawiałbym słowiański fenomen, bo nigdy mi się nie zdarzyło, żeby ekspedientka w Hiszpanii czy kelnerka we Włoszech obraziła się na mnie z niejasnych powodów, dając tym samym dowód upojenia administracyjnego. Przeciwnie, tam ludzie generalnie bardziej uśmiechnięci, bardziej mili i w ogóle bardziej ludzcy. Chociaż…

Gilbert Keith Chesterton, wnikliwy obserwator rzeczywistości, w felietonie „Z pieśnią na ustach”, napisanym sto lat temu z okładem, ubolewał, że londyńscy urzędnicy są… smutni, i zalecał im śpiewanie piosenek w czasie pracy. Tym w bankach proponował taką oto: „Od świtu nas porywa do pracy zapał szczery, / Wschodzące słońce woła, że dwa i dwa to cztery. / Siadając za biurkami czujemy straszną chęć, / By wszem i wobec głosić, że dwa i trzy to pięć”. Propozycja się jednak – jak wiemy – nie przyjęła i brytyjscy urzędnicy nadal są smutni, ale to pewnie z powodu pogody: jak człowiek ogląda słońce tak rzadko, jak oni, to i o depresję łatwiej.

U nas słońca więcej, ale słowiańska dusza rządzi się własnymi prawami, więc człowiekowi pozostaje jedno: gdy trafi na urzędnika z upojeniem administracyjnym, trzeba położyć uszy po sobie i modlić się, by zdążył cię załatwić przed piętnastą. Bo inaczej, jak lapidarnie ujął rzecz mistrz K.I. Gałczyński: „Teczka, panie, śniadanie, godzina trzecia, moje uszanowanie!”.

Tomasz Natkaniec

ZOSTAW KOMENTARZ

ZNAJDZIESZ NAS

NA ŻYWO ul. Sienkiewicza

WYSZUKIWARKA

TYGODNIK EM

FACEBOOK



SŁUCHAJ ONLINE

online button

TVS

Pobierz aplikacje radia eM

appstore

googleplay

banner edukacja ekonomiczna