Na antenie: Radio eM
em.kielce.pl
online button
Jesteś tutaj:Radio eM»Publicystyka»Silnica, rzeka, która przegrała... z amerykańskim kapitałem

Na antenie: Radio eM
em.kielce.pl

Hulajnoga konkurs 700x200

Hulajnoga konkurs 300x250

Publicystyka

Silnica, rzeka, która przegrała... z amerykańskim kapitałem

15 lutego 2018 / Tekst
Fot. Piotr Michalec Fot. Piotr Michalec

Pamiętacie tę legendę o Mieszku, synu Bolesława Śmiałego, który zabłądził podczas polowania w tutejszej puszczy? Zdrożony zasnął na polanie i przyśnił mu się św. Wojciech. Pastorałem nakreślił na ziemi znak i w tym miejscu wypłynęła rzeka. Książę, po przebudzeniu, napił się wody, a ta dodała mu sił. Rzekę nazwano więc Silnicą. W miejscu objawienia się świętego powstał najstarszy w Kielcach kościół pod wezwaniem św. Wojciecha.

 

Z legendami bywa różnie i – powiedzmy sobie szczerze – nie wszystkie są prawdziwe. Ale w tej wszystko się zgadza. Mamy kościół, którego powstanie datuje się na koniec XI wieku, i rzekę płynącą w jego pobliżu, zwaną Silnicą. Pewnie powiecie, że tam nie ma żadnej rzeki. Jest! Bo Silnica, od końca lat dwudziestych ubiegłego wieku, płynie sobie spokojnie kanałem pod ziemią, a my, nie wiedzieć z jakiego powodu, przywykliśmy Silnicą nazywać Dąbrówkę. Rzekę, która tworzy zalew na Szydłówku i płynie przez całe Kielce w kierunku Białogona. Może pomyłka wzięła się stąd, iż od zawsze wiadomo, że Kielce leżą nad Silnicą, a skoro jedyną widoczną rzeką jest Dąbrówka, to z niewiedzy zamieniono ją na Silnicę? A może dlatego, że ta prawdziwa Silnica zasłużyła sobie na zapomnienie, przez całe wieki niosąc przez miasto kloaczne nieczystości z okolicznych domów i smród nie do opisania, a nie siłę i orzeźwienie. Po raz pierwszy rozprawiono się z nią w 1871 roku. Koryto Silnicy wyprostowano i wybrukowano. Na niewiele się to jednak zdało; kielczanie nadal traktowali swoją legendarną rzekę jak ściek. Nie było kanalizacji w mieście, a domów ciągle przybywało. W pierwszych latach XX wieku Silnica (zanieczyszczona również przez odchody zbierane przez kanały ściekowe między innymi z hoteli „Bristol” i „Polski”) stawała się coraz uciążliwsza. Dowództwo 6. pułku strzelców, kwaterującego między innymi przy ulicach Chęcińskiej i Karczówkowskiej, większą zachorowalność w tej jednostce przypisywało niewiarygodnemu odorowi, jaki ział na koszary od Silnicy. Wstydzili się też mieszczanie. W 1908 roku wystąpili do prezydenta miasta, aby im pozwolił na własny koszt nakryć koryto rzeki. Problem w tym, że wiązało się to z jej uporządkowaniem. Powstał komitet, 80 osób pod przewodnictwem Bolesława Markowskiego,i... na tym się skończyło. Kolejne plany ujęcia Silnicy w kanał pojawiły się w 1917 roku, po trwającej rok epidemii tyfusu plamistego. W jej cuchnącej, brudnej wodzie nie bez przyczyny upatrywano siedliska chorób i epidemii. Magistrat przestraszył się jednak, że nakrycie rzeki zachęci kielczan do jeszcze większego jej zanieczyszczenia i zakażenia drogą infiltracji przylegających do niej gruntów. Wzięto się ostro za właścicieli posesji, nakazując im budowę szamb i zapowiadając odcięcie dopływów z dołów kloacznych do Silnicy. Ale tak naprawdę Silnica zniknęła pod ziemią z powodu amerykańskiego kapitału – konkretnie firmy „Ulen and Comp.”, która za zrobienie kanalizacji w Kielcach zażądała tak wysokiej kwoty, że dla oszczędności postanowiono z legendarnej rzeki zrobić podziemny kanał ściekowy. Bomba wybuchła w 1927 roku, kiedy to dla obniżenia kosztów trzeba było rezygnować z kanałów burzowych od ulicy Bodzentyńskiej, wzdłuż Silnicznej i od Rynku. Nie wybudowano też oczyszczalni ścieków uważając, że uniesie je Silnica. Wreszcie, w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku ostatecznie rzekę wpuszczono w kanał, uzupełniając tylko jej odkryte fragmenty. Zniknęła z krajobrazu Kielc i z naszej pamięci Silnica, płynąca przez wieki przez Bodzentyńską, Silniczną, by w okolicach mostku na rzece przy dzisiejszej alei IX wieków Kielc wpaść do Dąbrówki.

Tak kończą się legendy...

Dorota Kosierkiewicz

ZOSTAW KOMENTARZ