online button
Jesteś tutaj:Radio eM»Publicystyka»Pięć kłamstw, w które wierzymy – cz. II
online button
online button

Publicystyka

Pięć kłamstw, w które wierzymy – cz. II

17 czerwca 2017 / Tekst
Pięć kłamstw, w które wierzymy – cz. II fot. Melanie Lemahieu | Shutterstock

Mocno utkwił mi w pamięci obrazek z filmu dokumentalnego telewizji BBC. Dziennikarze pojechali z kamerą do londyńskiej dzielnicy zamieszkałej głównie przez muzułmanów i rejestrowali ich prowokacyjne zachowanie wobec niemuzułmanów. Jeden z nich, właściciel sklepiku, stanął na progu i krzyknął w kierunku ekipy filmowej:  – Nie pasuje wam, że przejmujemy wasz kraj?!

Ta migawka idealnie – moim zdaniem – ilustruje drugie kłamstwo powtarzane przez politpoprawne media i polityków: lekarstwem na złagodzenie napięć między wyznawcami islamu a rdzennymi Europejczykami jest ich integracja kulturowa. Kłopot w tym, że muzułmanie ani myślą się integrować. Wprost przeciwnie – żądają, byśmy to my dostosowali się do nich. Istnieją na to tysiące przykładów. Przytoczmy na początek kilka najbardziej typowych.

W maju 2013 roku w Reims młody mężczyzna został w tramwaju prawie pobity na śmierć przez wyznawców Allaha, bo jadł kanapkę z szynką. Jesienią 2013 roku Kristin Sællmann, znana norweska dziennikarka telewizyjna, pokazała się na wizji z krzyżykiem na szyi. Norwescy muzułmanie zaprotestowali, a dziennikarka została zawieszona. Nadia Eweida, stewardesa British Airways, mogła stracić pracę z tego samego powodu, ale sędziowie Trybunału w Strasburgu stwierdzili, że zadośćuczynienie muzułmańskim pasażerom samolotu byłoby dyskryminacją ze względu na wiarę. W 2015 roku francuskie władze zakazały tradycyjnego wystawiania szopek bożonarodzeniowych w magistratach, by nie prowokować napięć między muzułmanami i chrześcijanami. Tylko na taką reakcję było je stać po tym, gdy w 2014 roku sprofanowano we Francji 673 chrześcijańskie miejsca kultu i cmentarze. Sprawcami napadów byli przede wszystkim muzułmanie.

Ci coraz śmielej deklarują, że mają prawo zmieniać zasady obowiązujące w państwach, które ich goszczą. Francuski Kolektyw Przeciwko Islamofobii otwarcie zapowiedział, że będzie dążył do wprowadzenia nad Sekwaną prawa szariatu. Na Wyspach Brytyjskich ugrupowanie Muzułmanie Przeciw Krucjatom rozpoczęło kampanię, której celem jest utworzenie z 12 brytyjskich miast (m.in. Leicester, Liverpoolu, Luton, Manchesteru, Sheffield) niepodległych islamskich państw, mających funkcjonować jak gigantyczne strefy no-go, obecne już właściwie w każdym kraju Europy Zachodniej i Skandynawii.

Najwięcej, bo aż 751 jest ich we Francji. Ale i poza tymi strefami w Paryżu, Lyonie, Marsylii, Tuluzie, tysiące muzułmanów gromadzi się tłumnie na piątkowych modlitwach i blokuje ulice, uniemożliwiając lokalnym przedsiębiorcom prowadzenie biznesu i zmusza niemuzułmanów do pozostania w domach. Niektóre meczety zaczęły transmitować kazania przez głośniki, żeby były słyszalne na ulicach. Te cotygodniowe widowiska są nazywane „okupacją bez czołgów i żołnierzy”. W porównaniu z Francją, Szwecja ze swymi 55 strefami no-go to oaza spokoju.

Na koniec przytoczmy słowa brytyjskiego imama Anjema Choudary dla dziennika „Fakt”: „Pewnego dnia prawo szariatu zostanie wprowadzone także w Polsce, bo wierzymy, że należy usunąć wszystkie opresyjne reżimy. Jeśli rządzi wami ktoś inny niż Allah, to jest to forma ucisku. Dzięki naszej polityce i ten wasz reżim zostanie usunięty, a ludzie będą szczęśliwsi”.

Tomasz Natkaniec

ZOSTAW KOMENTARZ

ZNAJDZIESZ NAS

WYSZUKIWARKA

TYGODNIK EM

FACEBOOK



SŁUCHAJ ONLINE

online button

Pobierz aplikacje radia eM

appstore

googleplay