Na antenie: Radio eM
em.kielce.pl
online button
Jesteś tutaj:Radio eM»Publicystyka»Niemi świadkowie zmartwychwstania

Na antenie: Radio eM
em.kielce.pl

Hulajnoga konkurs 700x200

Hulajnoga konkurs 300x250

Publicystyka

Niemi świadkowie zmartwychwstania

Kościół katolicki / 19 kwietnia 2019 / Tekst

Nie wiemy, jak wyglądał moment zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Ewangelie na ten temat milczą. Do naszych czasów przetrwały jednak relikwie, które są niemymi świadkami tego najważniejszego dla chrześcijan wydarzenia.

Kiedyś, gdy nauka nie była tak zaawansowana, mogliśmy wątpić w prawdziwość przedmiotów mających bezpośredni związek z męką Chrystusa. Dziś jednak – wbrew wielu zwodniczym informacjom – nie ma wątpliwości co do autentyczności niemych świadków zmartwychwstania Zbawiciela.

Całun Turyński

To najbardziej znana relikwia związana z Męką, Śmiercią i Zmartwychwstaniem Jezusa. Przez wieki, aż do 1983 roku, był prywatną własnością dynastii sabaudzkiej. Obecnie jest w posiadaniu Stolicy Apostolskiej. W 1578 roku przeniesiono relikwię do Turynu, gdzie znajduje się do dziś.

W 1898 roku Secondo Pia, prawnik i miłośnik fotografii, wykonał zdjęcie Całunu, na którym widać postać mężczyzny w formie negatywu fotograficznego. Odkrycie to zainteresowało naukowców, którzy zaczęli płótno gruntownie badać. Te badania trwają od ponad stu lat. Włoscy lekarze sądowi ustalili, że na Całunie znajduje się odbicie przedstawiające człowieka uśmierconego na skutek okrutnej męki. Naukowcy wykluczyli, by płótno mogłoby być falsyfikatem, ponieważ żaden starożytny lub średniowieczny twórca nie umiałby stworzyć takiego obrazu, korzystając z ówczesnych technik malarskich. Poza tym nie posiadano wówczas wystarczającej wiedzy anatomicznej, by z tak wielką precyzją nakreślić wszystkie szczegóły budowy ludzkiego ciała.

Na Całunie odkryto obecność ludzkich komórek, a nawet zidentyfikowano grupę krwi – AB, najrzadziej występującą w populacji ludzkiej. Ustalono, że mężczyzna z Całunu miał nałożony na głowę czepiec z cierni. Musiał być źródłem ogromnego cierpienia, ponieważ na głowie znajduje się 150 receptorów bólowych.

Twarz mężczyzny nosi ślady licznych stłuczeń. Oblicze jest niesymetryczne, gdyż prawa strona wygląda na bardziej poranioną i mocno spuchniętą. Badając Całun, naukowcy doliczyli się na skórze łącznie sześciuset uszkodzeń. Najwięcej jest ich na plecach, na których widnieją ślady od uderzeń biczem. Trzeba wiedzieć, że chłosty w czasach rzymskich dokonywano za pomocą bicza składającego się z drewnianej rączki i trzech rzemiennych sznurów z zamocowanymi ołowianymi kulkami i kawałkami kości. Uderzenie rozdzierało skórę, co było prawdziwą męką. Reasumując: wyniki wszystkich badań naukowych okazały się zgodne z okolicznościami śmierci Jezusa opisanymi w Ewangeliach.

Największą jednak tajemnicą Całunu jest sposób, w jaki wizerunek mężczyzny pojawił się na płótnie. Mimo szczegółowych badań ten mechanizm powstania pozostaje dla współczesnej nauki niewyjaśniony. Naukowcy przyznali, że mają do czynienia z wizerunkiem „nie ludzką ręką uczynionym”.

Sudarion z Oviedo

W hiszpańskim Oviedo przechowywane jest płótno, którym mogła być owinięta głowa Jezusa. Ewangelista Jan napisał, że kiedy Piotr przybył do pustego grobu, „wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą w jednym miejscu” (J 20,6-7). Sudarion jest lnianym płótnem pogniecionym i poplamionym. Nie ma na nim wizerunku ludzkiej twarzy, widoczne są jedynie plamy krwi.

W 1989 roku grupa naukowców ustaliła, że tkanina pochodzi z czasów imperium rzymskiego. Odkryli na niej ślady mirry i aloesu, substancji używanych w starożytności do namaszczenia zwłok w celu powstrzymania rozkładu ciała. Wśród pyłków roślin znalezionych na płótnie zidentyfikowano trzy rosnące wyłącznie na terenie Palestyny.

Kryminologiczna ekspertyza Sudarionu pozwoliła ustalić, że chusta owijała głowę dorosłego mężczyzny, noszącego brodę, wąsy i długie włosy. Był on już martwy w momencie, gdy obwiązywano go tkaniną. Analizy hematologiczne wykazały, że ślady krwi są dwojakiego rodzaju. Część z nich to plamy po płynie powstałym w wyniku odmy płucnej, będące mieszaniną wody ustrojowej i krwi, która wypłynęła z ciała już po śmierci. W Ewangelii święty Jan wspomniał, że gdy jeden z żołnierzy przebił bok Jezusa, to „natychmiast wypłynęła krew i woda” (J 19,34). Apostoł nie miał zapewne pojęcia, że odma płucna powstaje jako przyczyna ukrzyżowania. Jego opis znalazł jednak naukowe potwierdzenie.

Druga grupa śladów, czyli liczne plamy w kształcie kropli, wskazują, że są to miejsca „żywej” krwi, a więc takiej, która wypłynęła z ran kłutych, zadanych przed śmiercią. Ich rozmieszczenie na chuście odpowiada ranom spowodowanym przez kolce korony cierniowej. Porównanie plam krwi na Sudarionie z Oviedo i Całunie Turyńskim wykazuje zadziwiającą zbieżność. Naukowcy wykluczyli, by Sudarion z Oviedo mógł być falsyfikatem.

Chusta z Manoppello

Chusta z Manopello to nic innego, jak odbicie twarzy Chrystusa na płachcie bisioru – najdroższej tkaniny starożytności, wykonywanej z włókien, które wytwarzają morskie małże. Również i w tym przypadku naukowcy wykluczają, by obraz został namalowany przez człowieka – to technicznie niemożliwe, bowiem bisior ma tę właściwość, że z powodu cząsteczek soli, które zawiera, nie wchłonąłby farby. Niektórzy teolodzy uważają, że to Maria Magdalena nakryła tą drogocenną tkaniną twarz zmarłego Chrystusa, a w chwili Zmartwychwstania jego odbicie w niewytłumaczalny sposób pojawiło się na chuście, tworząc niejako „zdjęcie”.

Badania porównawcze Chusty z Manoppello i Całunu Turyńskiego wskazują na niezwykle podobieństwo obydwu. Okazuje się, że wszystkie szczegóły twarzy na obu płótnach idealnie do siebie pasują. Jedyna różnica polega na tym, że na Całunie rany były jeszcze świeże i krwawiące, powieki zaś przykryte monetami. Na Chuście rany są zabliźnione, a oczy otwarte. Świadczy to o tym, że na pierwszej tkaninie odcisnął się obraz człowieka martwego, na drugiej zaś – żywego lub zmartwychwstałego.

Niezwykła zgodność obu tkanin doprowadziła badaczy do wniosku, że były one płótnami pogrzebowymi Jezusa. Wizerunek na Całunie jest negatywem, a na Chuście pozytywem. Zgodnie z prawami fizyki takie zjawisko mogłoby nastąpić tylko wówczas, gdyby jedną tkaninę nałożono na drugą, i pod wpływem energii, której naukowcy wciąż nie potrafią zidentyfikować.

Korzystałam z książki Grzegorza Górnego Świadkowie tajemnicy. Śledztwo w sprawie relikwii Chrystusowych, Warszawa 2012.

Katarzyna Bernat

ZOSTAW KOMENTARZ