Na antenie: Lato od rana
online button
Jesteś tutaj:Radio eM»Publicystyka»Niejaki Głowacki

Na antenie: Lato od rana
online button
online button

Publicystyka

Niejaki Głowacki

14 maja 2018 / Tekst

Bartosz Głowacki jest w Kielcach powszechnie znany. Mamy ulicę jego imienia i płytę nagrobną obok bazyliki katedralnej. I niby wszystko o nim wiemy, ale nie mamy pewności, gdzie spoczywa jego ciało. Zapomnieliśmy też, jak się nazywa... Bo przecież nasz Bartosz, po chłopsku Bartos, to nie Bartek, ale Wojtek.

Wojciech Bartos, po bitwie pod Racławicami 4 kwietnia 1794 roku, w czasie któórej brawurowo poprowadził kosynierów na doskonale uzbrojone wojsko rosyjskiego generała Aleksandra Piotrowicza Tormasowa, został uhonorowany przez Tadeusza Kościuszkę. Naczelnik powstania nadał mu nazwisko Głowacki.

Kościuszko chyli czoła

Cztery dni później nasz bohater stanął w swojej chłopskiej odświętnej sukmanie, wyciągnięty jak struna, na dziedzińcu wawelskiego zamku. Widział swoich towarzyszy broni i samego Kościuszkę, który schylił przed nim czoło. Potem szurnął obcasami i mianował go chorążym Regimentu Grenadierów Krakowskich, jednocześnie nadając nazwisko Głowacki.

– Nie była to tylko nobilitacja, rodzina Wojciecha dostała na własność zagrodę w rodzinnych Rzędowicach i została zwolniona z poddaństwa. Mówi się, że Głowacki to panieńskie nazwisko matki, ale mógł też Kościuszko pomyśleć, że nasz Wojtek to łepski chłop, co umie ruszyć głową, znaczy się głowacki – tłumaczy historyk Piotr Starzyk.

Szóstego czerwca pod Szczekocinami chorąży Głowacki poprowadził swój chłopski regiment do boju. Został ciężko ranny. Trzeba pamiętać, że bitwa ta była największą, w jakiej brał udział Głowacki. Starcie pod Racławicami to przy niej niemal potyczka. Po stronie prusko-rosyjskiej stanęło do walki 27 tysięcy żołnierzy przeciwko 15 tysiącom Polaków. Już same te liczby wskazują, że zwycięstwo było niemożliwe, a klęska została okupiona ogromnymi stratami. Zginęło około 1200 polskich żołnierzy, a 346 było rannych. Wśród nich nasz Bartosz Głowacki.

Gdzie jest jego grób?

Położono go na wozie  i przez Oksę oraz Małogoszcz powieziono do Kielc. Jedna z wersji mówi, że zmarł w Małogoszczu i tam go pochowano. – Nie znalazłem jednak żadnego wpisu w księgach metrykalnych tamtejszej parafii. Oznacza to, że Głowacki przeżył podróż do Kielc i został umieszczony w którymś z lazaretów. Najprawdopodobniej w szpitalu w gmachu świętego Leonarda, ale drugi lazaret był mniej więcej w miejscu budynku uniwersytetu przy ulicy Leśnej. Może tam trafił? Przy kompleksie świętego Leonarda znajdował się kościół i cmentarz; gdyby tam dokonał żywota, pochowano by go na miejscu.  W lazarecie przy Leśnej nie było cmentarza, zatem bohater spod Racławic mógł trafić w najbardziej prestiżowe miejsce w mieście – do krypt kieleckiej katedry. Jedno jest pewne: Głowacki zmarł w Kielcach 9 czerwca 1794 roku. Powszechnie uważa się, że spoczywa po prawej stronie katedry, znajduje się tam płyta poświęcona jego pamięci. – Ale czy na pewno? – zastanawia się historyk.  

Potrzebne badania DNA       

Mamy na ten temat tylko jedną notatkę, sporządzoną w księgach metrykalnych kieleckiej katedry z lat 1780-1794 i mówiącą, że 9 czerwca 1794 roku w kryptach pochowano siedmiu powstańców. Wśród nich był niejaki Głowacki. To „niejaki” mogło wskazywać, że jego sława dotarła do Kielc. Ale to jedyny dokument wskazujący na jego pochówek w bazylice katedralnej. Czy ciało bohatera spoczywa tam nadal?

– Kiedy w 1870 roku, podczas restauracji katedry, do krypty zszedł Franciszek Pantoczek (spiskowiec księdza Piotra Ściegiennego, który wrócił w 1870 roku z zesłania na Kaukaz), zobaczył prostą trumnę pomalowaną na żółto lubryką. Spoczywało w niej zasuszone ciało powstańca ubranego w sukmanę z wyraźnymi śladami krwi. W rękach złożonych na piersi trzymał drewniany różaniec. Pantoczek uznał, że to Głowacki.

– Mam wątpliwości – mówi historyk. - Trumna nie miała żadnej inskrypcji, dobry stan zwłok mógłby wskazywać, że leżał tam powstaniec styczniowy. Nie mamy pewności, że Pantoczek widział Głowackiego.

Ponoć zwłoki w czasie tego remontu wydobyto i pochowano na cmentarzu katedralnym, po prawej stronie kościoła. – Ale ksiądz Jacek Pycia w „Nad Silnicą” napisał, że trumny wcale nie ruszano, tylko podano taką informację, żeby zmylić władze rosyjskie – dodaje Piotr Starzyk. – Żeby nabrać pewności, potrzebne byłyby badania DNA, takie, jakie zrobiono, badając zwłoki Mikołaja Kopernika. Tymczasem Głowacki miał trzy córki, które zmieniły nazwiska. Z tego, co się zorientowałem, trzeba by było przebadać rodziny Błachutów, Małkiewiczów i Nowaków.

Nie bądźmy drobiazgowi. Wojciech Bartos Głowacki spoczywa w Kielcach i to jest ważne, bo Głowacki to pierwszy znany z nazwiska bohater polskiej demokracji w rozumieniu współczesnym. Niczym rycerz rzucił się na rosyjskie armaty i pociągnął do boju kosynierów.

Dorota Kosierkiewicz

ZOSTAW KOMENTARZ

ZNAJDZIESZ NAS

WYSZUKIWARKA

TYGODNIK EM

FACEBOOK



SŁUCHAJ ONLINE

online button

TVS

Pobierz aplikacje radia eM

appstore

googleplay

banner edukacja ekonomiczna