ZAKŁADY

Na antenie: Radio eM
www.em.kielce.pl

online button
Jesteś tutaj:Radio eM»Publicystyka»Marzenie

Na antenie: Radio eM
www.em.kielce.pl


Publicystyka

Marzenie

08 stycznia 2018 / Tekst

Rozpoczął się rok szczególny. Rok, w którym obchodzimy setną rocznicę odzyskania niepodległości. Gdy spojrzymy na ten wyjątkowy w historii Polski okres, gdy spajaliśmy naszą państwowość rozczłonkowaną przez 123 lata między trzech zaborców, dojdziemy do wniosku, że na krótki czas, aż do zamordowania prezydenta Gabriela Narutowicza w grudniu 1922 roku, Polacy potrafili w miarę zgodnie ze sobą współpracować w dziele odbudowy państwa, a Polska była oazą spokoju na tle tego, co się działo w polityce wewnętrznej innych europejskich krajów.

Owszem, biliśmy się o kształt naszych granic z Niemcami, Rosjanami, Ukraińcami, goniliśmy bolszewika spod Warszawy, ale nie doświadczyliśmy wówczas niczego, co byłoby regularną wojną domową, jak to miało miejsce zwłaszcza w 1919 roku w Niemczech, Austrii, Słowacji, Łotwie, Bułgarii czy na Wegrzech. W Bułgarii w wyniku zamachu stanu były premier Aleksander Stambolijski został po torturach skrócony o głowę, a ta wysłana w wielkim pudle po sucharach do Sofii. Na Węgrzech komunistyczne bojówki premiera Beli Kuna, tak zwani Chłopcy Lenina, dokonywali najbardziej zwyrodniałych zbrodni na chłopach, którzy wzbraniali się przed rekwizycją zboża. Byli w tym pilnymi uczniami największych oprawców osławionej CzeKa. W Berlinie w czasie Powstania Spartakusa krew lała się strumieniami po ulicach. W Monachium – drugim największym po stolicy Niemiec mieście – lokalni komuniści próbowali dojść do władzy; rząd musiał użyć lotnictwa do stłumienia rewolucyjnego zarzewia. Nieco później do krajów, w których nie dało się spokojnie chodzić po ulicach, dołączyły Włochy Mussoliniego i jego czarnych koszul.

My w tym czasie, choć niewolni od gorących politycznych kłótni, potrafiliśmy współpracować. Józef Piłsudski tuż po odzyskaniu niepodległości umiał wznieść się ponad podziały i przyklasnąć kandydaturze Romana Dmowskiego na szefa delegacji reprezentującej polskie interesy podczas paryskiej konferencji pokojowej, na której ważył się los naszych granic. Rządy zmieniały się w sposób pokojowy i nikt w drodze ulicznego plebiscytu nie podważał ich legitymacji. Dzieło odbudowy państwa wymagało po prostu zgody i w początkowym okresie znakomita większość doskonale to rozumiała. Niestety, zbyt krótko, bo po wspomnianym zamachu na prezydenta Narutowicza było już coraz gorzej. A czym kłótnie na górze się w ostatecznym rezultacie skończyły – wszyscy wiemy aż za dobrze.

Mam takie prywatne, osobiste marzenie w tym roku stulecia odzyskania niepodległości. Marzę, byśmy wszyscy, którzy stoimy dziś po dwóch stronach polskiej barykady, którzy strzelamy do siebie na co dzień z pocisków nienawiści i nietolerancji, wyszli ze swoich żałosnych okopów i podali sobie dłonie. Tak jak nasi dziadowie sprzed stu lat. Nie musimy się kochać, ale przynajmniej się szanujmy. W imię pamięci o tych, którzy przez 123 lata przelewali krew za to, byśmy po prostu byli wolni.

Tomasz Natkaniec

ZOSTAW KOMENTARZ

ZNAJDZIESZ NAS

WYSZUKIWARKA

TYGODNIK EM

FACEBOOK



SŁUCHAJ ONLINE

online button

TVS

Pobierz aplikacje radia eM

appstore

googleplay

banner edukacja ekonomiczna