Na antenie: Radio eM
em.kielce.pl
online button
Jesteś tutaj:Radio eM»Publicystyka»Jak wydra z Paskiem hulała

Na antenie: Radio eM
em.kielce.pl

Hulajnoga konkurs 700x200

Hulajnoga konkurs 300x250

Publicystyka

Jak wydra z Paskiem hulała

12 kwietnia 2019 / Tekst

Najbardziej znaną historią z Pamiętników Jana Chryzostoma Paska jest ta o oswojonej wydrze imieniem Robak. Autor traktował ją jak ukochanego pieska. Czasem wydawał komendę „Robak, hul, hul w wodę!”, a wydra wskakiwała do stawu i łowiła dla niego ryby.

Stoimy nad tym stawem. Woda spokojna. Ryby pływają, tylko Robaka nie widać. Strażnikiem pamięci jest pobliski kościół w Mieronicach, górujący od średniowiecza nad okolicą.

– Tutaj, 4 kwietnia 1667 roku, Pasek wziął ślub z Anną Remiszewską-Łącką przed cudownym obrazem Matki Boskiej mieronickiej – tłumaczy prof. Krzysztof Bracha z Instytutu Historii UJK w Kielcach. Dwór żony Paska, w którym zamieszkali wraz z wydrą, znajdował się w pobliskiej Olszówce. Nie ma po nim śladu. Płynie tylko strumień, na którym założono stawy.

Zagadkowe wezwanie

Hulał tutaj sarmata ze swoim Robakiem. Patrzymy w wodę oczami wyobraźni, widząc wydrowy nosek wynurzający się z toni. – Chodźmy do kościoła – mówi w końcu profesor. A jest to świątynia niezwykła. Jej metryka ginie w mrokach dziejów.

Wiemy, że pierwszy kościół w Mieronicach powstał najprawdopodobniej w XIII wieku. Najstarszą jego częścią, która pochodzi z tego okresu, jest prezbiterium, ozdobione polichromią datowaną na połowę czternastego stulecia. – To jeden z najstarszych ceglanych zachowanych obiektów w województwie świętokrzyskim, a możliwe, że w Małopolsce – informuje Łukasz Młynarski ze świętokrzyskiego oddziału Narodowego Instytutu Dziedzictwa. – Zagadkowe jest również wezwanie kościoła: świętego Jakuba Mniejszego albo Starszego, czyli tego, którego czci się w Santiago de Compostela w Hiszpanii. To jedno z najsłynniejszych miejsc pielgrzymkowych średniowiecza, poza Rzymem i Ziemią Świętą. Ale Mieronice nie leżą na szlaku pątniczym do Composteli.

Skąd zatem to wezwanie? – Nie wiemy – przyznaje profesor Bracha. – Prawdopodobnie taki był po prostu wybór fundatora. Jakub to jeden z dwunastu apostołów.

Wydry marny koniec

Wchodzimy do środka. – Kiedy w tym kościele modlę się z moimi parafianami, czuję nie tylko bliskość Pana Boga, ale i ludzi. Czuję w tych ścianach wielość modlitw, które ludzie zanosili do dobrego Boga w radosnych i smutnych chwilach swojego życia – mówi ksiądz proboszcz Jerzy Siemiński. – To miejsce ma swój szczególny wyraz nie tylko ten zewnętrzny, ale również i duchowy.

W prezbiterium widzimy panny mądre i panny głupie, skład apostolski, pasję Chrystusa, narodzenie z hołdem pasterzy oraz sceny z legendy o świętej Małgorzacie. – Całość tworzy typowy program Biblii Pauperum, czyli nauczania religijnego dla tych, którzy czytać nie potrafili – odpowiada profesor Bracha. – Można sobie wyobrazić, że celebrans lub kaznodzieja, który głosił kazania właśnie z prezbiterium, mógł je ilustrować, wskazując na poszczególne sceny.

Kiedy wychodzimy z kościoła świętego Jakuba, słońce chyli się ku zachodowi, uzmysławiając nam, że czas biegnie niezmiennie i z rzadka zostawia pamiątki okryte tajemnicami. A co do wydry: jej sława dotarła do króla Jana III Sobieskiego i Jan Chryzostom z ciężkim sercem musiał się rozstać z Robakiem. Zwierzątko trafiło do Wilanowa, jednak tęskniło za właścicielem, osowiałe nie mogło się zupełnie znaleźć na królewskim dworze. Robak czmychnął więc na wilanowskie pola, ale tam zamiast wolności znalazł śmierć: pożarł go jakiś drapieżnik. Za to w polskiej literaturze pozostał na zawsze.

Dorota Kosierkiewicz

ZOSTAW KOMENTARZ