Na antenie: Radio eM
em.kielce.pl
online button
Jesteś tutaj:Radio eM»Publicystyka»Dlaczego jesteśmy najbiedniejsi?

Na antenie: Radio eM
em.kielce.pl

Hulajnoga konkurs 700x200

Hulajnoga konkurs 300x250

Publicystyka

Dlaczego jesteśmy najbiedniejsi?

Kielce / 18 maja 2019 / Tekst

Mieszkańcy województwa świętokrzyskiego zarabiają najmniej w całej Polsce – wynika z najnowszego raportu Ministerstwa Finansów. Choć to dane za 2016 rok, to jednak według szacunków portalu money.pl sytuacja nie ulegnie poprawie w kolejnych latach.

Średni dochód roczny w województwie świętokrzyskim w 2016 roku wyniósł zaledwie 28 828 złotych i był o prawie 18 tysięcy niższy od dochodu w województwie mazowieckim oraz o ponad pięć tysięcy od średniej krajowej. Prognozy money.pl również nie napawają optymizmem. Co prawda dochód w 2018 roku wzrósł o niespełna cztery tysiące złotych, to jednak zwiększyła się też  dysproporcja zarobków między Świętokrzyskiem i Mazowieckiem – do blisko 20 tysięcy złotych.

Lepiej raczej nie będzie…

– W naszym województwie mamy duży udział dochodów ze źródeł niezarobkowych, czyli różnego rodzaju rent, emerytur i zapomóg socjalnych. Ma to związek ze starzeniem się mieszkańców regionu. Odpływ młodych ludzi powoduje zmniejszenie dochodów z pracy. Co prawda, rynek pracy drgnął i stopa bezrobocia spada w całym kraju, ale w tym elemencie nasze województwo również nie wygląda dobrze. Mamy mało miejsc pracy, dających wysokie dochody – wyjaśnia prof. Marek Leszczyński, ekonomista z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Uczony zwraca także uwagę na strukturę świętokrzyskiej gospodarki: – Jest mało nowoczesna. Dominują w niej małe i średnie firmy o niskim poziomie innowacyjności i postępu technicznego. Mamy też duży udział gospodarstw rolnych niskodochodowych. Ogólnie dochody w naszym regionie są najniższe w Polsce, choć PKB naszego województwa nie jest najgorszy.

Eksperci zwracają uwagę, że tak niski dochód może doprowadzić do zmniejszenia konkurencyjności świętokrzyskich przedsiębiorstw, co oznacza również niższy wzrost gospodarczy oraz dalszy spadek liczby mieszkańców województwa. – Raczej nie będzie lepiej i musimy się z tym pogodzić. Skutki są od wielu lat znane: mamy do czynienia z depopulacją i starzejącym się regionem. Najlepiej wykształceni ludzie stąd wyjeżdżają, bo chcą zarabiać więcej – uważa dr Magdalena Piłat-Borcuch, socjolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Kto zawinił?

O komentarz do informacji z resortu finansów poprosiliśmy polityków z naszego regionu. – Trudno jest pozytywnie ocenić to, co będzie w przyszłości. Próby uzdrowienia sytuacji związanej z rozwojem województwa, szczególnie w tej chwili, kiedy wzięliśmy odpowiedzialność za nasz region we władzach samorządowych, są bardzo intensywne, ale to długi proces. Niewiele rzeczy da się poprawić „od ręki”. Oczywiście, trudno nie mówić o zaniedbaniach z przeszłości. Wcześniej inne województwa szybciej i lepiej wykorzystywały duże fundusze unijne i wsparcie z budżetu państwa na „doganianie” bogatszych regionów. Nie można jednak opierać się jedynie na tym, że poprzednicy byli winni – mówi Andrzej Pruś, przewodniczący Sejmiku Województwa Świętokrzyskiego i radny Prawa i Sprawiedliwości.

Polityk podaje także przykłady działań, które jego zdaniem, mogą doprowadzić do poprawy sytuacji: – Warto wspomnieć choćby o Specjalnej Strefie Ekonomicznej w Starachowicach, która oferuje ułatwienia dla przedsiębiorców. Z kolei Zarząd Województwa Świętokrzyskiego wspiera mikroprzedsiębiorstwa unijnymi pieniędzmi.

– Niestety, przy dużej liczbie pracowników mamy bardzo małą liczbę pracodawców poszukujących ludzi do dobrze płatnej pracy – uważa Arkadiusz Bąk, radny Polskiego Stronnictwa Ludowego. – To wynik tego, że firmy nie lokują się w naszym województwie. Obecny rząd tak naprawdę zlikwidował specjalne strefy ekonomiczne, ponieważ zdecydował, że strefą ekonomiczną jest obszar całej Polski. Dla takich regionów jak nasz to wysoce niekorzystne, ponieważ przedsiębiorca, który zainwestował w SSE „Starachowice”, dostanie identyczne warunki również w centrum Warszawy. To absurd, a premier Morawiecki ogłaszał to jako sukces rządu – uważa radny, który do listy przyczyn niskich dochodów w naszym województwie dodaje brak inwestycji zagranicznych oraz rządowych w komunikacji.

Co robić?

U naszych rozmówców próżno szukać powodów do optymizmu. Podają oni jednak rozwiązania, które mogą być promykiem nadziei. – Potrzeba jakiegoś impulsu. Może nim być interwencja ze strony rządu w regionach słabo rozwiniętych, może na miarę Eugeniusza Kwiatkowskiego, ale oczywiście w nowej odsłonie. W moim przekonaniu władze regionalne nie mają takich możliwości finansowych i prawnych. W przypadku województwa świętokrzyskiego widzę dwie branże, na które warto stawiać: przetwórstwo i rozwój rolnictwa z nastawieniem na eksport żywności i sprzedaż w innych regionach. Warto też wzmocnić przemysł obronny, który ma dużą tradycję z okresu COP, a poza tym jest nośnikiem innowacji i postępu technicznego – uważa prof. Leszczyński.

– Nie mamy szans w branży IT, bo nie mamy wysokiej klasy specjalistów i dobrych uczelni kształcących w tej dziedzinie. Nadzieją jest jednak to, że w Świętokrzyskiem bardzo dobrze się żyje. To region zielony i rolniczy, który mógłby być regionem ekologicznym. Nie ma u nas pogoni za pieniądzem i nieprawdopodobnego tempa życia. Ludzie stąd mówią, że wracając z Warszawy są szczęśliwi, bo mogą odpocząć od pędu wielkiego miasta. Kiedy myślimy o szansach, to musimy spojrzeć na władze samorządowe, które bardzo często nie czują tego tematu i kłócą się o rzeczy mało istotne – zauważa dr Piłat-Borcuch.

Michał Łosiak

ZOSTAW KOMENTARZ