Na antenie: Radio eM
www.em.kielce.pl
online button
Jesteś tutaj:Radio eM»Publicystyka»Cud w Guadalupe

Na antenie: Radio eM
www.em.kielce.pl

Publicystyka

Cud w Guadalupe

08 kwietnia 2018 / Tekst
Cud w Guadalupe fot. Pixabay

Korzystając z bardzo atrakcyjnych promocji Mexican Airlines, wybraliśmy się z żoną w ubiegłym roku do naszej córki, która wówczas od dwóch lat pracowała z mężem w stolicy Meksyku. Biorąc pod uwagę odległość i to, co zobaczyliśmy przez dziesięć dni, bez wahania możemy nazwać tę wyprawę podróżą życia. Mexico City, jedna z największych metropolii świata, przeraża swoją wielkością. Jeżeli dodamy do tego wszechobecny chaos komunikacyjny i trudności z oddychaniem (miasto położone jest ponad dwa tysiące metrów nad poziomem morza, a powietrze zatruwa smog), to nieco zdziwił nas entuzjazm, z jakim nasze dzieci wybrały meksykańską stolicę za miejsce do życia.

Ale jako turyści zobaczyliśmy fascynujące miejsca. Zaczęliśmy od Muzeum Antropologicznego, na zwiedzenie którego nie wystarczyło osiem godzin. Kolejny dzień poświęciliśmy na eksplorowanie piramid Teotihuacanu, które powstawały jeszcze przed naszą erą. W następnych zobaczyliśmy piękną katedrę usytuowaną w centrum miasta, a przed nią pomnik Jana Pawła II ubranego w płaszcz wykonany z… kluczy, i muzeum malarki Fridy Kahlo, stworzone w jej domu, które wyglądało jak z bajki: budynek pomalowany jest na niebiesko, a za kamiennym murem znajduje się ogród pełen pięknych, najczęściej nieznanych w Polsce roślin.

No i to, co najbardziej nas zachwyciło i wzruszyło: bazylika z cudownym obrazem Matki Bożej z Guadelupy. Niezwykłe było już to, że zbliżając się do świątyni mijaliśmy pielgrzymów, którzy zmierzali w tym samym kierunku co my, ale na kolanach. Współczesna bryła kościoła nie wyróżniała się niczym nadzwyczajnym; wewnątrz, przed cudownym obrazem, mieściło się kilkadziesiąt tysięcy wiernych na cogodzinnej mszy. Na twarzach pogrążonych w modlitwie ludzi malowało się wzruszenie, nierzadko po ich policzkach płynęły łzy.

Jak głoszą przekazy, Matka Boża ukazała się meksykańskiemu wieśniakowi Juanowi Diego w 1531 roku. Jej cudowny obraz, który niedługo będzie liczył okrągłe pięć wieków, jest wykonany z włókien agawy, w normalnych warunkach rozkładających się w ciągu… dwudziestu lat. Barwniki użyte do malowania nie są znane współczesnej nauce. Kurz, bakterie oraz grzyby omijają święty wizerunek. Najwybitniejsi specjaliści od okulistyki i optyki stwierdzili, że refleksy w oczach Marii są charakterystyczne wyłącznie dla ludzi żywych. Po powiększeniu Jej oczu dwa tysiące razy, badaczom ukazał się obraz przedstawiający wieśniaka Diego i dwanaście innych osób, świadków relacji objawienia przed miejscowym biskupem.

Dodajmy, że to najstarsze znane objawienie maryjne na świecie. Największe autorytety naukowe nie są w stanie podważyć jego wiarygodności, ale zawsze znajdzie się jakiś „wszechwiedzący interpretator”, który wie lepiej, że nie ma mowy o żadnym cudzie. To akurat nic nowego. Wystarczy wczytać się w ewangelię świętego Jana (J 3,12): „Jeżeli wam mówię o tym, co ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich?”.

Wojciech Lubawski

ZOSTAW KOMENTARZ

ZNAJDZIESZ NAS

WYSZUKIWARKA

TYGODNIK EM

FACEBOOK



SŁUCHAJ ONLINE

online button

TVS

Pobierz aplikacje radia eM

appstore

googleplay

banner edukacja ekonomiczna