STARCOM MULTI (7)
online button
Jesteś tutaj:Radio eM»Publicystyka»Big Brother pod K2
online button
online button

Publicystyka

Big Brother pod K2

04 marca 2018 / Tekst
Szczyt K2 Szczyt K2 fot. Maria Ly (CC BY 2.0)

Był luty 1980 roku. Mój serdeczny przyjaciel, z którym przesiedziałem w podstawówce osiem lat w jednej ławce, przemycił na lekcję geografii małe radio tranzystorowe. Zbliżała się godzina dwunasta, o której w „Trójce” prezentowano poszerzony serwis informacyjny. Włączył i cichutko nasłuchiwaliśmy. Zdobyli czy nie?! Weszli czy jeszcze zostali w bazie?! Po kilku minutach wszystko było jasne i z trudem tłumiliśmy wybuch nieopisanego entuzjazmu: Leszek Cichy i Krzysztof Wielicki jako pierwsi zdobyli zimą Mount Everest!

Ta historia przypomniała mi się, gdy oglądałem kolejną relację telewizyjną z obozu polskich himalaistów pod K2. Bo szczerze powiedziawszy, całe to medialne zamieszanie wokół owej wyprawy, transmisje w TVP i TVN, specjalni korespondenci wysłani przez telewizje mocno mnie irytują.

Alpinizm to niezwykły sport, a najlepszymi w nim są wyłącznie niezwykli ludzie. O stalowej wytrzymałości fizycznej i psychicznej, umiejętności przetrwania w najtrudniejszych warunkach, niebywałej odwadze graniczącej niekiedy z brawurą, ale nigdy nieprzekraczającej tej cienkiej linii. Jednak najważniejszą cechą charakteryzującą ich pasję jest samotność. Tam, w obozie, są jeszcze razem. Wspólnie przygotowują posiłki, planują, dbają o sprzęt. Ale gdy już wyruszą na szczyt, to choćby robili to w duecie i choćby jeden drugiego ubezpieczał najlepiej jak umie, ostatecznie są samotni: mogą liczyć wyłącznie na własne umiejętności, bo inaczej zginą.

Być może właśnie to ogromne ryzyko pozostania na zawsze w szczelinie lodowej lub śnieżnej jamie oraz wpisana w ich pasję samotność sprawia, że obecność kamer i reporterów w tym miejscu jest – według mnie – niestosowna. Ale media ze swą chorą koniecznością wyszukiwania coraz to nowych obszarów mogących zainteresować odbiorcę i tym samym dobrze się sprzedać są nieubłagane, przekraczają kolejne granice w podglądaniu ludzkiego życia. Kilkanaście lat temu wydawało się, że dalej niż twórcy „Big Brothera” pójść nie można. Ale od tego czasu kolejne tamy puściły, a dziennikarze telewizyjni pod K2 są tego – przynajmniej dla mnie – niezbitym dowodem. Oto elitarny sport dla wybranych, który przez dziesiątki lat opierał się medialnej komercjalizacji, właśnie poległ.

Przypuszczam jednak, że to jeszcze nie koniec, a dopiero nieśmiały początek. Wszak pomysłowość handlujących newsem jest nieograniczona. Może doczekamy się kiedyś w jakiejś alpinistycznej bazie na przykład talk show na żywo z gośćmi zwiezionymi ze wszech stron, komentującymi wyczyny alpinistów? Może będziemy oglądać na żywo ich życie przed atakiem szczytowym przez dwadzieścia cztery godziny na dobę? Może nawet sponsorzy wyprawy zażądają, by taki Denis Urubko czy Adam Bielecki zaopatrzyli się w kamerki internetowe, byśmy przypadkiem nie przegapili momentu, gdy staną na szczycie?

Wszystko jest możliwe. Tylko po co?

Tomasz Natkaniec

ZOSTAW KOMENTARZ

ZNAJDZIESZ NAS

WYSZUKIWARKA

TYGODNIK EM

FACEBOOK



SŁUCHAJ ONLINE

online button

TVS

Pobierz aplikacje radia eM

appstore

googleplay

banner edukacja ekonomiczna

STARCOM MULTI (7)