Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM

PUBLICYSTYKA

Święty Mikołaj z Oksy

piątek, 27 grudnia 2019 07:12 / Autor: Dorota Kosierkiewicz
FOT. Krzysztof Pęczalski
Dorota Kosierkiewicz

– Gdzieś tam nad chmurami mkną sanie zaprzężone w renifery – mówimy, zmierzając do kościoła świętego Mikołaja w Oksie, koło Nagłowic. To patron otaczany czcią wiernych Kościołów katolickiego, prawosławnego i protestanckiego. Nie bez przyczyny przy jego grobie odbył się w 1098 roku synod, na którym szukano dróg zniesienia podziałów w chrześcijaństwie.

Unikalna świątynia w Oksie, do której zaraz wejdziemy, została zbudowana jako zbór kalwiński z fundacji samego Mikołaja Reja. Tak, tego Reja, który nam uzmysłowił, że „Polacy nie gęsi i swój rozum mają”. Budowla przetrwała wichry historii w doskonałym stanie.

Rej reformator

Ojciec polskiej literatury był zagorzałym reformatorem, zwolennikiem ideałów renesansu i przeszedł na kalwinizm (ewangelicyzm-reformowany). Nie był teologiem w naszym tego słowa znaczeniu, prezentował jednak ideały reformacji w swojej twórczości, zwracając uwagę na konieczność większego związku Kościoła z wiernymi. Jego działalność miała wpływ na wizerunek i charakter polskiej reformacji XVI wieku, który rozwijał się w odmiennie od Kościołów europejskich, podkreślając przede wszystkim rolę równości zgodną z ideami humanizmu. Ganił przywary duchownych i szlachty. Jego zdaniem ideałem było życie szlachcica-ziemianina, pełne harmonii, toczące się zgodnie z rytmem przyrody, poświęcone trosce o rodzinę i majątek, oraz dbanie o sprawy duchowe. Takie życie, pełne umiaru i ufności w Bogu zapewniało spokój i pogodę u schyłku lat. W swojej twórczości Rej instruuje, jak ten ideał osiągnąć.

Kościół w jego Oksie nosi imię świętego Mikołaja – kościołów pod takim wezwaniem jest w Polsce około 330, ale XVI wieczny zbór kalwiński przerobiony na kościół tylko jeden. 

Budowa zboru

W miejscu dzisiejszej Oksy istniała w początku XVI wieku wieś Tworów, będąca własnością Hieronima Rzeszowskiego. W 1554 roku stała się własnością Mikołaja Reja. W tym samym roku Zygmunt August pozwolił mu na założenie w miejscu wsi miasta Okszy – Oksy, honorując w ten sposób ojca polskiej literatury, który pieczętował się herbem oksza, co znaczy topór. Pod koniec życia rozpoczął budowę zboru –  zmarł w 1569 r. Dzieła dokończył jego syn Andrzej.

– Tę świątynię od początku wznoszono jako zbór kalwiński, co jest niezwykle rzadkie w Europie. Wybrano też ciekawy plan krzyża greckiego, a więc takiego, którego wszystkie ramiona są równe, co w Polsce w kościołach jest niezwykle oryginalne i rzadko spotykane. Nie ma tu miejsca wyodrębnionego na ołtarz i prezbiterium. Wnętrze zboru było dosyć surowe, ascetyczne, puste – zgodne z doktryną kalwinizmu, który unikał przedstawień figuralnych zarówno na obrazach i w rzeźbach – mówi Małgorzata Gorzelak, historyk sztuki z Muzeum Diecezjalnego w Kielcach. 

– Wnikało to z lęku przed bałwochwalstwem. Zapoczątkował to zresztą sam Jan Kalwin. W tym wnętrzu o zwartej, jednolitej przestrzeni na pierwszy plan wysuwała się kazalnica, czyli - jak byśmy to dzisiaj powiedzieli - ambona. I to też było bardzo zgodne z myśleniem kalwinów, z ich przesłaniem, ideologią, ponieważ rozumieli oni zbór jak wspólnotę zgromadzoną wokół Słowa Bożego. 

– Z niej kalwińscy kaznodzieje głosili kazania, a później duchowni katoliccy. Jest znakomicie usytuowana we wnętrzu kościoła, w nietypowy sposób dla kościołów katolickich – na granicy prezbiterium i nawy bocznej. Świetnie widać z niej całą przestrzeń kościoła, kaznodzieja widział doskonale wszystkich wiernych, ale też i audytorium dobrze go widziało i słyszało. W kościołach katolickich ambony tak zwane podwieszane były najczęściej usytułowane przy jednym z filarów nawy głównej – tłumaczy prof. Krzysztof Bracha z UJK w Kielcach.

– W Oksie ta kazalnica z 1570 roku, czyli z czasów budowy, zachowała się. To niezwykle podnosi rangę tego zabytku, jego znaczenie – podkreśla historyk sztuki. – Ambona jest w stylu renesansu polskiego, można w niej dostrzec echo profilowania jak gdyby późnogotyckiej snycerki.

W końcu XVI i w I połowie XVII wieku okszański zbór stał się jednym z głównych ośrodków małopolskiego kalwinizmu, goszcząc wielu wybitnych kaznodziei. Kilkakrotnie odbywały się w nim synody ewangelików polskich.

Kościół świętego Mikołaja

W 1678 roku właściciele Oksy przekazali zbór jędrzejowskim cystersom. Może wtedy w ołtarzu głównym pojawił się obraz świętego Mikołaja. Nie wiadomo. Zbór zmieniono na kościół katolicki, ale przecież święty Mikołaj czczony jest również przez protestantów. Budowlę gruntownie wyremontowano, powstały też dwa ołtarze boczne. Przed 1798 rokiem wybudowano nad zachodnią kruchtą drewnianą dzwonnicę.

Wizerunek świętego Mikołaja przeniesiono do bocznego ołtarza. – Ale to nie jest pierwotny obraz – zaznacza profesor Bracha i czyta podpis w prawym dolnym rogu: „Drabczyński, 1891 rok, Częstochowa”. Nie wiadomo skąd się tu wziął Mikołaj, od świętego, czy może fundatora? Ważne, że wyraźnie widać jego dzieło – jednoczy, czuwa nad świątynią i wiernymi. 

Po kasacie jędrzejowskiego klasztoru cystersów w 1819 roku, świątynię przejęli księża diecezjalni. Pod koniec XIX wieku i około 1913 roku kościół wyremontowano i dostawiono nową zakrystię, a starą, znajdującą się na zapleczu ambony, zmniejszono. W 1914 roku biskup kielecki Augustyn Łosiński powtórnie konsekrował kościół.

Dzisiaj świątynia góruje nad Oksą. Jej białą sylwetkę z drewnianą wieżą widać z daleka. A my zadzieramy głowy wysoko, patrząc na kłębiące się chmury. Słońce zachodzi. Może teraz zobaczymy świętego Mikołaja? Jego sanie przecież ciągną nie renifery, ale nasza wyobraźnia i wiara w cuda. 

Nowy numer!
14/2020 14/2020
TWÓJ NEWS
POSŁUCHAJ