Na antenie: Radio eM
www.em.kielce.pl

online button
Jesteś tutaj:Radio eM»Na 4 łapy»Zamienię»Zamienię

Na antenie: Radio eM
www.em.kielce.pl


Chrzest dał początek Polsce

piątek, 12 kwietnia 2019 10:47 Napisał

14 kwietnia po raz pierwszy obchodzimy Narodowy Dzień Chrztu Polski. Książę Mieszko przyjął chrzest najprawdopodobniej w tym dniu, bo w 966 roku przypadał on w Wielką Sobotę. – A nieochrzczonym dorosłym udziela się chrztu podczas liturgii Wigilii Paschalnej – wyjaśnia ks. dr Sebastian Wieczorek, notariusz kurii diecezjalnej w Kielcach. 

Przyjęcie chrztu kończy czas plemion pogańskich, a zaczyna wejście w struktury ówczesnej Europy. Od tej daty liczy się początek polskiej państwowości i narodowości.

Chrzest narodu

– Narodowy Dzień Chrztu Polski uświadamia nam naszą tożsamość chrześcijańską, odwołuje się do dzieła naszych przodków. Chrzest zapoczątkował Polskę i spaja naszą wspólnotę narodową, bo łączy nas historia, język, kultura i właśnie wiara. Wyznajmy wiarę w Jednego Boga w Trzech Osobach i przyjmujemy życie według zasad ewangelicznych. Chrześcijaństwo przez wieki jednoczyło naród polski i budowało jego tożsamość. Pozwoliło nam przetrwać trudne czasy zaborów, kiedy próbowano wyrugować nasz język, kulturę i tożsamość chrześcijańską – przypomina ksiądz Sebastian Wieczorek.

Duchowny przypomina też ogromną rolę, jaką na przestrzeni dziejów Polski odegrali księża, zakonnicy i siostry zakonne w dziełach charytatywnych, edukacji, kulturze, a  nawet polityce. – Wraz z chrześcijaństwem przybyli do naszego kraju zakonnicy, którzy swą pracą, edukacją i modlitwą kształtowali ludność. Na Święty Krzyż przywędrowali benedyktyni, zaś do Jędrzejowa i Wąchocka cystersi. Zakony przyczyniły się do rozwoju rolnictwa, architektury, sztuki, szkolnictwa. Przyjęcie chrztu przez Polskę było otwarciem się także na Europę, która swoje korzenie ma właśnie w chrześcijaństwie. Ochrzczeni ówcześni władcy żyli zasadami wiary, a ona przez wieki określała polską tożsamość – wyjaśnia ksiądz Wieczorek.

Chrzest człowieka

– W jednej ze swoich katechez papież Franciszek zachęca, aby poznać datę swojego chrztu, bo od niej zaczyna się chrześcijańska tożsamość. Sakrament ten jest pierwszy i najważniejszy. Przyjęcie go sprawia, że człowiek staje się dzieckiem Bożym – podkreśla ksiądz Wieczorek.

Chrzest wiąże się z nadaniem dziecku imienia. W tradycji biblijnej ów sakrament wyznaczał też człowiekowi pewną misję i cel życia. – Zauważmy: zmiana imienia Abram na Abraham oznacza, że zapoczątkuje on nowy lud, który będzie opierał się na wierze. Zmiana imienia Szaweł na Paweł również wskazuje, że kończy się misja prześladowcy Jezusa i chrześcijan, a zaczyna misja apostoła Chrystusa. Przyjęcie imienia wyznacza też naszą tożsamość, której podstawowym zadaniem zawsze jest świętość. Niezależnie, jak ją realizujemy – w małżeństwie, kapłaństwie, życiu zakonnym, samotnym. Wypełniając przykazania w tym, co najważniejsze, czyli w miłości Boga i bliźniego, mamy dojść do świętości – mówi ksiądz Sebastian.

Duchowny przypomina, że chrzest to nie tylko tradycyjny obrzęd, ale także głębokie religijne i duchowe przeżycie. To zanurzenie się w Chrystusa i przyjęcie zobowiązania do życia w Nim. – Podczas udzielania tego sakramentu kapłan stawia pytania, czy człowiek wyrzeka się szatana, grzechu, zła. Potem pojawiają się następne o wiarę w Ojca, Syna i Ducha Świętego, o wiarę w jeden święty, powszechny i apostolski Kościół, wiarę w świętych obcowanie, ciała zmartwychwstanie i żywot wieczny. To jest to, co nas jednoczy i co realizujemy w naszym codziennym chrześcijańskim życiu. To nie tylko akt tradycyjny, ale akt wiary – podkreśla ksiądz Wieczorek.

Liturgia Wigilii Paschalnej

Do chrztu nawiązuje liturgia Wigilii Paschalnej, która rozpoczyna okres wielkanocny. – Zawiera ona głęboką symbolikę chrzcielną. Zaczynamy od poświęcenia ognia i paschału. Śpiewane jest orędzie wielkanocne, liturgia słowa przypomina historię zbawienia do zmartwychwstania Chrystusa. Liturgia chrzcielna rozpoczyna się od poświęcenia wody, która ma być używana do chrztu. Później następuje odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych, a gdy są osoby mające chrzest przyjąć, właśnie w tym momencie go przyjmują. Święty Paweł mówi, że ten akt to zanurzenie się w Chrystusa. My dziś chrzcimy poprzez trzykrotne polanie głowy, ale na początku odbywało się to poprzez trzykrotne zanurzenie w wodzie chrzcielnej i miało symbolizować śmierć dotychczasowego grzesznego człowieka, a wynurzenie z wody – zmartwychwstanie. Święty Paweł zdecydowanie podkreśla, że przyjmujący chrzest zanurza się w  śmierci Chrystusa, aby razem z Nim zmartwychwstać. Ta symbolika ma swój wyraz w Wigilii Paschalnej. Liturgia ma nam przypomnieć nasz chrzest. Poprzez odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych powinniśmy sobie uświadomić, do czego się zobowiązaliśmy. Powinniśmy też zrobić rachunek sumienia, jak realizujemy te zobowiązania: odrzucenie grzechu, szatana, zła i życie według Bożych przykazań, według wiary w Jedynego Boga. Odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych ma nam przypomnieć o naszej godności i chrześcijańskiej tożsamości – mówi ksiądz Sebastian Wieczorek.

Katarzyna Bernat

Więcej w audycji: „Tak wierzę” we wtorek, 16 kwietnia, o godz. 20 w Radio eM Kielce.

        

Dodatkowe informacje

  • Miejsce diecezja kielecka

Święte Triduum Paschalne

środa, 17 kwietnia 2019 19:00 Napisał

Przed nami Triduum Paschalne i rozważanie najważniejszych wydarzeń dla chrześcijan: Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Przypomnijmy, jakie mają znaczenie i jak są obchodzone poszczególne dni.

Wielki Czwartek to dzień ustanowienia dwóch sakramentów: eucharystii i kapłaństwa. Przed południem w kościołach katedralnych odbywa się Msza Święta Krzyżma. Księża odnawiają swoje przyrzeczenia, święcony jest olej, wykorzystywany później w sakramentach: bierzmowania, namaszczenia chorych oraz święceń kapłańskich i biskupich. Wieczorem odprawiana jest Msza Święta Wieczerzy Pańskiej. Główny celebrans umywa wtedy nogi dwunastu mężczyznom, tak jak Chrystus swoim apostołom. Na zakończenie liturgii Najświętszy Sakrament przenoszony jest do kaplicy zwanej „Ciemnicą”.

Wielki Piątek to dzień, w którym umarł na krzyżu Jezus Chrystus. W świątyniach nie grają organy, nie dzwonią dzwony, a na ołtarzach nie ma nawet obrusów. Wiernych obowiązuje post ścisły. To jedyny dzień w roku, kiedy nie  sprawuje się Mszy Świętej. Liturgia Męki Pańskiej koncentruje się na adoracji Krzyża, po której Najświętszy Sakrament przenoszony jest do kaplicy Grobu Bożego.

W Wielką Sobotę trwa adoracja Jezusa Chrystusa złożonego w grobie. Przed południem święcone są pokarmy. W koszyczkach nie może zabraknąć chleba, jajek, kiełbasy, chrzanu i baranka. Niezwykle bogatą symbolikę ma sprawowana po zmroku Wigilia Paschalna. Składa się ona z Liturgii Światła, Słowa, Chrztu i Eucharystii.

Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego rozpoczyna się poranną procesją rezurekcyjną z Najświętszym Sakramentem, podczas której kapłan ogłasza światu, że Chrystus Zmartwychwstał.

Katarzyna Bernat

Dodatkowe informacje

  • Miejsce diecezja kielecka

Jak wydra z Paskiem hulała

piątek, 12 kwietnia 2019 10:33 Napisał

Najbardziej znaną historią z Pamiętników Jana Chryzostoma Paska jest ta o oswojonej wydrze imieniem Robak. Autor traktował ją jak ukochanego pieska. Czasem wydawał komendę „Robak, hul, hul w wodę!”, a wydra wskakiwała do stawu i łowiła dla niego ryby.

Stoimy nad tym stawem. Woda spokojna. Ryby pływają, tylko Robaka nie widać. Strażnikiem pamięci jest pobliski kościół w Mieronicach, górujący od średniowiecza nad okolicą.

– Tutaj, 4 kwietnia 1667 roku, Pasek wziął ślub z Anną Remiszewską-Łącką przed cudownym obrazem Matki Boskiej mieronickiej – tłumaczy prof. Krzysztof Bracha z Instytutu Historii UJK w Kielcach. Dwór żony Paska, w którym zamieszkali wraz z wydrą, znajdował się w pobliskiej Olszówce. Nie ma po nim śladu. Płynie tylko strumień, na którym założono stawy.

Zagadkowe wezwanie

Hulał tutaj sarmata ze swoim Robakiem. Patrzymy w wodę oczami wyobraźni, widząc wydrowy nosek wynurzający się z toni. – Chodźmy do kościoła – mówi w końcu profesor. A jest to świątynia niezwykła. Jej metryka ginie w mrokach dziejów.

Wiemy, że pierwszy kościół w Mieronicach powstał najprawdopodobniej w XIII wieku. Najstarszą jego częścią, która pochodzi z tego okresu, jest prezbiterium, ozdobione polichromią datowaną na połowę czternastego stulecia. – To jeden z najstarszych ceglanych zachowanych obiektów w województwie świętokrzyskim, a możliwe, że w Małopolsce – informuje Łukasz Młynarski ze świętokrzyskiego oddziału Narodowego Instytutu Dziedzictwa. – Zagadkowe jest również wezwanie kościoła: świętego Jakuba Mniejszego albo Starszego, czyli tego, którego czci się w Santiago de Compostela w Hiszpanii. To jedno z najsłynniejszych miejsc pielgrzymkowych średniowiecza, poza Rzymem i Ziemią Świętą. Ale Mieronice nie leżą na szlaku pątniczym do Composteli.

Skąd zatem to wezwanie? – Nie wiemy – przyznaje profesor Bracha. – Prawdopodobnie taki był po prostu wybór fundatora. Jakub to jeden z dwunastu apostołów.

Wydry marny koniec

Wchodzimy do środka. – Kiedy w tym kościele modlę się z moimi parafianami, czuję nie tylko bliskość Pana Boga, ale i ludzi. Czuję w tych ścianach wielość modlitw, które ludzie zanosili do dobrego Boga w radosnych i smutnych chwilach swojego życia – mówi ksiądz proboszcz Jerzy Siemiński. – To miejsce ma swój szczególny wyraz nie tylko ten zewnętrzny, ale również i duchowy.

W prezbiterium widzimy panny mądre i panny głupie, skład apostolski, pasję Chrystusa, narodzenie z hołdem pasterzy oraz sceny z legendy o świętej Małgorzacie. – Całość tworzy typowy program Biblii Pauperum, czyli nauczania religijnego dla tych, którzy czytać nie potrafili – odpowiada profesor Bracha. – Można sobie wyobrazić, że celebrans lub kaznodzieja, który głosił kazania właśnie z prezbiterium, mógł je ilustrować, wskazując na poszczególne sceny.

Kiedy wychodzimy z kościoła świętego Jakuba, słońce chyli się ku zachodowi, uzmysławiając nam, że czas biegnie niezmiennie i z rzadka zostawia pamiątki okryte tajemnicami. A co do wydry: jej sława dotarła do króla Jana III Sobieskiego i Jan Chryzostom z ciężkim sercem musiał się rozstać z Robakiem. Zwierzątko trafiło do Wilanowa, jednak tęskniło za właścicielem, osowiałe nie mogło się zupełnie znaleźć na królewskim dworze. Robak czmychnął więc na wilanowskie pola, ale tam zamiast wolności znalazł śmierć: pożarł go jakiś drapieżnik. Za to w polskiej literaturze pozostał na zawsze.

Dorota Kosierkiewicz

W jesieni życia…

piątek, 12 kwietnia 2019 10:02 Napisał

Nasze społeczeństwo się starzeje i coraz więcej osób potrzebuje pomocy z powodu choroby albo osamotnienia. Na szczęście są placówki, które wspierają ludzi starszych, zapewniając im opiekę i godne przeżywanie jesieni życia.

Ludzi starszych można podzielić na trzy grupy. Pierwsza to osoby w wieku emerytalnym, które są sprawne fizycznie, nie wymagają pomocy i mieszkają we własnych domach. Druga to niepełnosprawni, potrzebujący pomocy w ciągu dnia, a trzecia to ci, którzy wymagają opieki całodobowej. Osoby, które przebywają u siebie, w razie potrzeby mogą mieć zapewnione usługi opiekuńcze, takie jak pomoc w czynnościach gospodarczych, jak również usługi pielęgnacyjne, wykonywane przez pielęgniarki i rehabilitantów w miejscu zamieszkania. Z usług opiekuńczych świadczonych przez Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Kielcach skorzystało w zeszłym roku 1600 osób.

– Jeśli chodzi o osoby starsze, to niestety znaczną ich część dotyka choroba Alzheimera – mówi Magdalena Gościniewicz, zastępca dyrektora kieleckiego MOPR W Kielcach. – Dla takich ludzi mamy ośrodek wsparcia dziennego. Działa on w godzinach od 7 do 17, a chorzy mają zapewnioną opiekę, posiłki i odpowiednią terapię. Dzięki temu rodziny mogą być spokojne, bo ich seniorzy, którzy cierpią na alzheimera, nie zostają sami w domu. Osoby z tą chorobą trafiają też do środowiskowych domów samopomocy typu C, które mieszczą się przy ulicach Krzemionkowej, Mielczarskiego i Urzędniczej. Zatrudnieni w nich specjaliści zapewniają profesjonalną opiekę i terapię. Z tych placówek korzysta w ciągu roku około stu osób.

Zajęcia w klubach seniora

Dużą grupę stanowią seniorzy sprawni fizycznie, dla których bardzo ważne jest wyjście z domu lub znalezienie zajęcia chroniącego ich przed samotnością czy depresją. – Te osoby mogą korzystać z klubów seniora. Na terenie naszego miasta mamy ich dwanaście, w tym jeden klub senior plus, utworzony z dotacji państwa. Obecnie przygotowujemy kolejny. W takich miejscach ludzie starsi mogą realizować różne zainteresowania, korzystać z pracowni komputerowej, zajęć gimnastycznych i kosmetycznych, uczyć się języków obcych lub gotować i piec. Wychodzą także na wycieczki i korzystają z basenów miejskich. W zależności od potrzeb w klubach odbywają się też zabawy taneczne – wylicza dyrektor Gościniewicz.

Każdy klub seniora jest czynny od godziny 8 do 16, ale jeżeli istnieje taka potrzeba, także po godzinie 16. W ubiegłym roku na różnego rodzaju zajęcia chodziło stale 2300 seniorów.

Domy pomocy społecznej

Na terenie miasta działa sześć domów pomocy społecznej różnego typu: cztery są przeznaczone dla osób przewlekle chorych somatycznie, jeden dla upośledzonych umysłowo i psychicznie chorych oraz jeden dla niewidomych i niedowidzących. Oprócz tego w Kielcach działa zakład pielęgnacyjno-opiekuńczy, w którym umieszczani są pensjonariusze przewlekle chorzy, wymagający większej opieki i rehabilitacji. We wszystkich domach przebywa w sumie około 600 osób.

– Mamy też mieszkania chronione dla ludzi starszych. To trzy bloki, w których mieszkają osoby samodzielne. Nasi pracownicy wspierają je i opiekują się nimi. Każda z tych osób ma pokój z aneksem kuchennym i łazienką. Mieszkania są bardzo ładne, dostosowane do różnych potrzeb. Uważamy, że to bardzo dobra forma pomocy – stwierdza Magdalena Gościniewicz. W lokalach chronionych mieszka łącznie około 300 osób.

W Domu Pomocy Społecznej im. Florentyny Malskiej przy ulicy Tarnowskiej przebywa obecnie 99 osób w wieku od 45 do 103 lat. – Mieszkańcy mają zapewniony u nas pobyt stały, ale każdy może w dowolnej chwili zrezygnować. Nasi podopieczni mogą liczyć na pomoc pielęgniarską i lekarską. Dwa razy w tygodniu odwiedza ich lekarz z przychodni, ale jeżeli jest taka konieczność, są dowożeni na konsultacje specjalistyczne. Odbywa się u nas terapia zajęciowa, rehabilitacja, fizjoterapia, pensjonariusze mogą korzystać z kawiarenki i biblioteki – mówi Aneta Chrzanowska, pracownik socjalny.

Przyczyny przebywania w DPS to najczęściej wiek i sytuacja zdrowotna. – Bardzo często ktoś trafia do szpitala, a potem nie ma dokąd wrócić, więc w trybie pilnym trafia do domu pomocy społecznej. Zdarza się też, że członkowie rodzin naszych podopiecznych z różnych przyczyn nie są w stanie opiekować się nimi przez 24 godziny na dobę albo sami są w wieku emerytalnym i już po prostu nie mają siły na opiekę nad kimś – dodaje Aneta Chrzanowska.

Nie mają tu nikogo

Jadwiga Kowalczewska ma prawie 88 lat i od roku mieszka w domu pomocy społecznej. – Wszyscy moi bliscy od 30 lat mieszkają za granicą. Trafiłam tu z moim mężem, ale zmarł i zostałam sama. Dzieci mnie odwiedzają, córka chciała mnie nawet zabrać do Austrii, ale starych drzew się nie przesadza. Poza tym tu są pochowani mój mąż i nasi rodzice – opowiada. – Jestem szczęśliwa, bo tu mam wszystko na miejscu. Dokuczają mi różne choroby, ale jeszcze spaceruję, ćwiczę, ile mogę, żeby zachować sprawność, chodzę do kawiarenki, czytam. Moje dzieci już się pogodziły z tym, że tu mieszkam.

Na nic nie narzeka również jej sąsiad, 97-letni pan Krzysztof: – Jak się ma tyle lat co ja, to już się nie ma nikogo, bo wszyscy zdążyli poumierać. Mam tylko wnuczkę pod Szczecinem, która mnie czasem odwiedza. Mieszkam w tym domu trzy lata i jestem bardzo zadowolony. Jest mi tu dobrze, opieka jest nadzwyczajna, dyrekcja kochana, ludzie mili, mamy przyjemne spotkania w kawiarence, windę, jedzenia pod dostatkiem, nie ma na co utyskiwać.

***

Starość jest nieunikniona i czeka każdego z nas. Nie wiemy, jak będzie wyglądać, ale miejmy nadzieję, że instytucje, które pomagają seniorom, będą istnieć.

Beata Kwieczko

– Nie możemy skorzystać z Aleksandara Bjelicy, ponieważ jest chory – powiedział na czwartkowej konferencji prasowej przed meczem z Piastem Gliwice, Gino Lettieri, trener Korony Kielce. Przyczyna absencji lewego obrońcy jest jednak zupełnie inna, o czym informuje „Przegląd Sportowy”.

Według ustaleń największego sportowego dziennika w Polsce, Bjelica obecnie przebywa w swoim domu w Holandii. Z Kielc wyjechał po przegranym 1:2 meczu z Cracovią. Serb nie jest zadowolony z transferu do Korony.

– Nie czuję się tutaj dobrze. Nie pasuje mi liga, miasto, trener. W drużynie też nie jest najlepiej. Wszyscy oczekiwali ode mnie więcej, a ja nie potrafię sprostać wymaganiom. Kończę z graniem w piłkę i wyjeżdżam z Kielc – miał powiedzieć obrońca prezesowi Krzysztofowi Zającowi, dzień po przegranym starciu w Krakowie.

Kielecki klub od tego momentu nie może skontaktować się z serbskim obrońcą. Bjelica w lutym tego roku z Koroną związał się kontraktem obowiązującym do końca czerwca 2021 roku. Zapewne jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, to umowa w najbliższych dniach zostanie rozwiązana.

Korona Handball podejmuje niewygodnego rywala

piątek, 12 kwietnia 2019 08:57 Napisał

Szczypiornistki Korony Handball kilka dni temu awansowały na siódme miejsce w tabeli PGNiG Superligi. Podopieczne Pawła Tetelewskiego w sobotę w hali przy ulicy Krakowskiej będą bronić pozycji lidera grupy spadkowej. Do Kielc przyjeżdża KPR Jelenia Góra. – Chcemy zdobyć trzy punkty i zatrzeć złe wrażenie z naszego ostatniego spotkania z tym rywalem – mówi Paweł Tetelewski, trener kieleckiego zespołu.   

Klub ze stolicy Karkonoszy dla Korony Handball jest jednym z najbardziej niewygodnych rywali z dolnej szóstki. Kielczanki na początku roku w Jeleniej Górze przegrały 28:31, a taki wynik zawdzięczają tylko pogoni z drugiej połowy, bo po pierwszej ich strata wynosiła dziewięć bramek.

– To był bardzo dziwny mecz w naszym wykonaniu. W pierwszej połowie popełniłyśmy masę prostych błędów. Takie spotkanie nie może się powtórzyć. Teraz mamy atut własnego boiska i chcemy go w pełni wykorzystać – przekonuje Magdalena Kędzior, skrzydłowa Korony Handball. – Naszym celem jest zajęcie siódmego miejsca, najlepiej po wygranych wszystkich meczach w rundzie finałowej. Obecnie drużyna z Jeleniej Góry wydaje się dla nas największym zagrożeniem, ale do sobotniego meczu to my podchodzimy w roli faworytek – uzupełnia Kędzior.

Kielczanki przed tygodniem odniosły cenne zwycięstwo w Piotrkowie Trybunalskim, które dało im awans na siódme miejsce. Drużyna z Jeleniej Góry również zaliczyła udane otwarcie zmagań w rundzie finałowej. KPR pokonał Piotrcovię oraz UKS PCM Kościerzyna i obecnie traci tylko punkt do Korony.

Naszym celem jest zajęcie siódmego miejsca, najlepiej po wygranych wszystkich spotkaniach w rundzie finałowej. Obecnie drużyna z Jeleniej Góry wydaje się dla nas największym zagrożeniem, ale do sobotniego meczu to my podchodzimy w roli faworytek – zaznacza Kędzior.

– Grają dosyć dynamiczną piłkę ręczną. Bazują na grze jeden na jeden, większość rzutów oddają z szóstego metra lub ze skrzydeł. Musimy przeszkodzić im w szybkim rozgrywaniu piłki. Trzeba wychodzić, zamykać pewne strefy. Kluczem do zwycięstwa będzie twarda obrona – wyjaśnia trener Tetelewski.

Sobotni mecz w hali przy ulicy Krakowskiej rozpocznie się o godz. 16.00.

15/2019

Dodatkowe informacje

Janc bohaterem Słowenii

piątek, 12 kwietnia 2019 06:52 Napisał

Blaż Janc został bohaterem reprezentacji Słowenii, która w czwartek uniknęła sensacyjnej porażki z Holandią w meczu eliminacji przyszłorocznym mistrzostw Europy. Skrzydłowy PGE VIVE zdobył dziewięć bramek i był najskuteczniejszym zawodnikiem na parkiecie. Jego kadra wygrała 27:26.

W Almere długo zanosiło się na zwycięstwo gospodarzy, co zostałoby przyjęte jako duża niespodzianka. Holendrzy w trakcie meczu prowadzili czterema-pięcioma golami. Słowenia wyrównała na kwadrans przed końcem, ale szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechyliła dopiero w ostatniej minucie. Bohaterem finalnych akcji został Blaż Janc. 23-latek najpierw zmusił rywala do faulu ofensywnego, a następnie rzucił zwycięskiego gola.

Słowenia z kompletem sześciu punktów prowadzi w tabeli grupy czwartej. Podopieczni Veselina Vujovicia z Holandią ponownie zmierzą się w niedzielę. Spotkanie w Celje rozpocznie się o godz. 17.00.

Dwóch zawodników PGE VIVE zaprezentowało się w starciu Serbia – Chorwacja w Belgradzie, które zakończyło się remisem po 25. Bramki gospodarzy na początku spotkania strzegł Władimir Cupara. Cztery gole dla gości zdobył Marko Mamić, a trzy Igor Karacić – przyszły zawodnik kieleckiego klubu. Całe spotkanie na ławce rezerwowych przesiedział Filip Ivić. Obie reprezentacje ponownie zmierzą się w niedziele w Zadarze (godz. 20.30).

Dodatkowe informacje

  • Miejsce Almere

Na oficjalnym profilu miasta Kielce na Facebooku Bogdan Wenta oskarżył radnych PiS-u o upolitycznienie sprawy przekazania budynku szkoły Siostrom Nazaretankom i "wytworzenie konfliktu ideologicznego". Jednocześnie przekazał, że spełni wolę większości radnych i przygotuje umowę użyczenia dla Sióstr.

Na dzisiejszej sesji większość radnych głosowało za umową intencyjną dotyczącą bezpłatnego użyczenia, natomiast odrzucili umowę dzierżawy. Klub radnych PiS był przeciwko dzierżawie, natomiast za głosowali radni Koalicji Obywatelskiej. Wstrzymali się rajcy Projektu Świętokrzyskie Bezpartyjny Niezależny.

Po godzinie 21 na oficjalnym profilu Miasta Kielce, Bogdan Wenta wydał oświadczenie, w którym oskarżył radnych PiS o upolitycznienie sprawy. "Propozycja umowy dzierżawy nie została jednak zaakceptowana przez większość Rady Miasta. Jednocześnie w trakcie czwartkowej sesji, na której projekt uchwały pojawił się na prośbę Sióstr Nazaretanek, nastąpiła próba upolitycznienia tej propozycji przez część radnych i wytworzenia wokół niej konfliktu ideologicznego, co jest zupełnie sprzeczne z intencją władz miasta.

Prezydent Kielc miał na celu wyłącznie wypracowanie transparentnych i równych dla wszystkich zasad użyczeń i dzierżawy budynków, będących własnością miasta, a udostępnianych podmiotom zewnętrznym.

Proponując udostępnienie budynku przy ul. Marszałkowskiej na zasadzie umowy dzierżawy, uwzględniany był przede wszystkim interes miasta. Należy pamiętać, że do szkoły sióstr Nazaretanek uczęszcza 82 dzieci (tj. blisko 30% ogółu) nie będących mieszkańcami Kielc. Jednocześnie, na mocy obowiązujących przepisów, gminy, w których zamieszkują ci uczniowie, nie dopłacają do ich kształcenia, a cały koszt edukacji ponosi Miasto Kielce. W tym przypadku, jest to kwota 170 tysięcy złotych rocznie" - czytamy w oświadczeniu.

Co ciekawe Wenta ma także pretensje, że radni nie dyskutowali poprawki zgłoszonej przez Marcina Chłodnickiego. Mówiła ona o możliwości ogłoszenia konkursu na wynajem budynku. Tyle, że w tym momencie byłoby to katastrofalne w skutkach, ponieważ wprowadzenie poprawki wiązałoby się z likwidacją szkoły prowadzonej przez Siostry Nazaretanki. Spowodowałoby to ogromne problemy dla rodziców uczniów, który zostaliby bez szkoły dla swoich dzieci. - "W trakcie sesji, radni Kielc większością głosów, bez żadnej dyskusji, odrzucili także poprawkę do uchwały intencyjnej, wyrażającą w swoim zapisie możliwość ogłoszenia konkursu na wynajem nieruchomości przy ulicy Marszałkowskiej. W konkursie mogłyby wystartować wszystkie podmioty, a zwycięzcą zostaliby autorzy najlepszego rozwiązania, co byłoby korzystne dla uczniów oraz ich rodziców" - pisze Wenta.

Wenta oskarża także Kamila Suchańskiego, że nie dopuścił do zabrania głosu na Radzie Miasta osób zainteresowanych. Nie podał jednak o jakie osoby chodzi. - "Jest dla władz miasta całkowicie niezrozumiałe, że w trakcie czwartkowej sesji Rady Miasta, do głosu - poza przedstawicielami rodziców - nie zostali dopuszczeni inni zainteresowani, mimo zwrócenia się z taką prośbą do Przewodniczącego Rady Miasta, w odpowiednim do tego trybie, w dniach poprzedzających czwartkową sesję. To, jak również odrzucenie ww. poprawki, nie jest tożsame z transparentnością i otwartością miasta na wszystkie środowiska. 

Włodarz miasta obiecał jednak, że spełni wolę większości radnych i podpiszę umowę bezpłatnego użyczenia budynku przy ul. Marszałkowskiej.

Dodatkowe informacje

  • Miejsce Kielce

Korona Kielce w sobotę wyjazdowym meczem z Piastem Gliwice zakończy zmagania w fazie zasadniczej LOTTO Ekstraklasy. Podopieczni Gino Lettieriego stracili już szansę na awans do grupy mistrzowskiej. – Nie będzie problemów z mobilizacją. Na treningach każdy daje z siebie sto procent, celujemy w zwycięstwo – przekonuje Łukasz Kosakiewicz, boczny obrońca kieleckiej drużyny.

Korona w 2019 roku wynikowo rozczarowuje. Podopieczni Gino Lettieriego w dziewięciu meczach zdobyli tylko dziewięć punktów, co jest trzecim najgorszym rezultatem w lidze. Mniej "oczek" zgromadziły Wisła Płock i Arka Gdynia. Kielczanie szansę na awans do "ósemki" stracili po ostatniej porażce z Zagłębiem Lubin.

– Jest bardzo duża złość. Każdy wie, że zabrakło niewiele. Poza meczami w Sosnowcu i domowym z Wisłą, nie byliśmy gorsi od przeciwników. Być może w niektórych sytuacjach zabrakło zimnej krwi. Na pewno też szczęścia. Nie graliśmy dużo słabiej od rywali, to my prowadziliśmy spotkania, ale traciliśmy głupie bramki – wyjaśnia Kosakiewicz.

Piast znajduje się w zupełnie innej sytuacji. Zespół z Gliwic pod wodzą Waldemara Fornalika prezentuje wysoką formę i fazę zasadniczą na pewno skończy na trzecim miejscu. Piłkarze Korony na Śląsku oraz w finałowych kolejkach chcą zdobyć jak najwięcej punktów, które pozwolą im zająć dziewiąte miejsce.

– Teraz musimy robić wszystko, aby udowodnić kibicom i sobie, że potrafimy grać w piłkę. Chcemy dać fanom jeszcze uśmiech twarzy, zdobywając trzy punkty. Na treningu każdy daje z siebie sto procent, celujemy w zwycięstwo w Gliwicach – kończy boczny obrońca.

Sobotni mecz w Gliwicach rozpocznie się o  godz. 18.00 i będzie w całości transmitowany na naszej antenie.

Dodatkowe informacje

  • Miejsce Kielce
Strona 10 z 2003

ZNAJDZIESZ NAS

NA ŻYWO ul. Sienkiewicza

WYSZUKIWARKA

TYGODNIK EM

FACEBOOK



SŁUCHAJ ONLINE

online button

TVS

Pobierz aplikacje radia eM

appstore

googleplay

banner edukacja ekonomiczna