Lotto extra pensja

Na antenie: Radio eM
em.kielce.pl
online button
Jesteś tutaj:Radio eM»MIASTO»Pracownicy Muzeum Zabawek i Zabawy bronią byłego dyrektora. Prezydent Wenta nie zmienia zdania

Na antenie: Radio eM
em.kielce.pl

WIADOMOŚCI KIELCE

Pracownicy Muzeum Zabawek i Zabawy bronią byłego dyrektora. Prezydent Wenta nie zmienia zdania

Kielce / 13 stycznia 2020 / Tekst

Pracownicy Muzeum Zabawek i Zabawy spotkali się z prezydentem Bogdanem Wentą, aby wstawić się za byłym już dyrektorem tej instytucji, Maciejem Obarą. Prezydent stwierdził jednak, że Obara nie może wrócić na swoje stanowisko. - Komuś bardzo zależało na tym, żebym dyrektorem Muzeum już nie był - komentuje były dyrektor placówki.

Maciej Obara był szefem Muzeum Zabawek i Zabawy od 2011 roku. Jego kontrakt skończył się w listopadzie ubiegłego roku, ale prezydent miasta uznał, że nie przedłuży mu umowy i na początku grudnia władze miasta ogłosiły konkurs na nowego dyrektora. Do udziału w nim zgłosiły się dwie osoby, jedną z nich był Maciej Obara. Komisja rekrutacyjna stwierdziła jednak, że żaden z kandydatów nie nadaje się, aby pełnić tę funkcję i na stanowisko bez konkursu została powołana dotychczasowa zastępczyni dyrektora Anna Tyszewicz-Obara.

Z decyzja prezydenta dotyczącą Macieja Obary nie zgadzają się pracownicy Muzeum Zabawek i Zabawy, którzy napisali do władz miasta prośbę o przedłużenie mu kontraktu. Pod petycją podpisało się 35 z 38 pracowników Muzeum. Dziś (w poniedziałek) Maciej Obara i pracownicy Muzeum spotkali się z prezydentem Wentą. Były to jednak dwa niezależne spotkania. Co usłyszał były dyrektor Muzeum Zabawek i Zabawy?

- Prezydent powtórzył, że decyzja została podjęta z rekomendacji wiceprezydenta Różyckiego. Moja zastępczyni jest pełniącą obowiązki i pan prezydent nie będzie zmieniał tej decyzji. Jako powód tego, że nie byłem brany dalej pod uwagę na stanowisko dyrektora podał to, że kończył się czas mojego powołania, które zgodnie z ustawą powinno być na czas określony od trzech do siedmiu lat i pracownicy prezydenta zinterpretowali, że ja rzekomo nie chcę być dalej dyrektorem po okresie tego powołania. Dlatego nie została ze mną przedłużona umowa - mówi Maciej Obara.

Jego zdaniem taka interpretacja jest niedopuszczalna i wobec niego mocno krzywdząca. - Każdy, kto ma jakiekolwiek doświadczenie w pracy samorządowej i ma jakąkolwiek wiedzę na temat ustawy, wie że tak interpretować zapisu nie można. Nawet największy dyletant wie, co to jest okres powołania i że nie oznacza on tego, że po jego zakończeniu ktoś nie jest zainteresowany dalszą pracą - stwierdza Obara i dodaje: - Ja nie kwestionuję prawa prezydenta do tego, żeby powoływał na stanowiska dyrektorów osoby takie, jakie zechce, natomiast ten "quasikonkurs", który się odbył, został przeprowadzony niezgodnie zarówno z "Ustawą o Muzeach" jak i "Ustawą o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej". Już samo to jest więc podstawą do tego, aby konkurs został unieważniony. Komuś bardzo zależało na tym, żebym dyrektorem Muzeum już nie był.

W obronie byłego dyrektora z władzami miasta spotkało się także kilkunastu pracowników Muzeum Zabawek i Zabawy. Kamil Bukowski, kurator wystawy w Muzeum Laurensa Hammonda, które jest oddziałem Muzeum Zabawek i Zabawy podkreśla, że działania pracowników nie są skierowane przeciwko pełniącej obowiązki Annie Tyszewicz-Obarze lecz mają na celu przywrócenie Macieja Obary na stanowisko, które pełnił.

- Ania, jako wieloletnia koleżanka i kierownik działu PR jest częścią naszej załogi. Jeżeli chodzi o decyzję prezydenta związaną z nieprzedłużeniem kontraktu panu Obarze, nie dostaliśmy jasnej odpowiedzi, że ta sprawa jest zamknięta. Prezydent mówi tylko, że chce dać szansę pani Ani. My natomiast chcemy, żeby pan dyrektor wrócił i aby dobra praca w Muzeum była kontynuowana. Petycja, którą podpisaliśmy nie wynika z sympatii czy antypatii. Pracując po kilka czy kilkanaście lat w Muzeum, potrafimy realnie ocenić to, co było przed przyjściem dyrektora, to, co udało mu się zrobić i co, myślę, z powodzeniem może kontynuować - tłumaczy Kamil Bukowski.

Jak dziś uzasadniał swoją decyzję prezydent Wenta? - Sądzę, że dzisiejsze spotkanie z pracownikami wynikało z pewnych niedomówień komunikacyjnych w przekazaniu informacji. Polegało ono na wyjaśnieniu tego, jak będzie wprowadzana w życie decyzja o powołaniu pani Anny Tyszewicz-Obary na stanowisko tymczasowego dyrektora i jak będzie wyglądała współpraca. Mówimy o pewnych zawirowaniach komunikacyjnych, ale nie dotyczą one w ogóle wartości Muzeum, ani dokonań czy strategii, którą przez lata miał dyrektor Obara - powiedział tuż po spotkaniu Bogdan Wenta.

Na pytanie, czy decyzja o tym, że Maciej Obara nie zostanie przywrócony na swoje stanowisko jest ostateczna, odpowiedział: - Pełniącą obowiązki dyrektora została pani Tyszewicz-Obara. Zwróćmy uwagę, w jakiej sytuacji postawilibyśmy jej osobę...

ZOSTAW KOMENTARZ