Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM

MIASTO

[AKTUALIZACJA] Hania Terlecka trafiła na OIOM. "Nie jest kolorowo"

czwartek, 13 lutego 2020 20:45 / Autor: Weronika Kępa
Źródło: Wielka walka małej Hani Facebook
Weronika Kępa

Chora na nowotwór Hania Terlecka z Kielc w zeszłym tygodniu skończyła pierwszy cykl chemioterapii celowanej w Stanach Zjednoczonych. Dziewczynka jest osłabiona, choroba wciąż stawia przed nią nowe wyzwania. Za małą wojowniczką kolejna operacja związana z zastawką znajdującą się w jej głowie. Hania aktualnie przebywa na oddziale intensywnej terapii.

Na Facebooku pojawił się nowy wpis. Przez ostatnie dni stan Hani nie napawał optymizmem. "Witajcie kochani! Tu wasza Hania. Dawno do Was nie pisałam, bo wiecie... tu u mnie nie jest dobrze, nie jest kolorowo - nie chciałam Was martwić. Wystarczy że mamusia i tatuś ciągle są strapieni... Od kilku dni przebywam na takim oddziale, gdzie wszyscy bardzo się mną opiekują. Nazywa się OIOM. Nie wiem ile tu jeszcze zostanę, pan doktor mówi, że teraz jestem bardzo wyjątkowym pacjentem, o którego trzeba wyjątkowo zadbać."

Za Hanią kolejna operacja związana z zastawką znajdującą się w jej główce. "Ten nowy plaster na mojej główce, który widzicie... to kolejna przygoda, która zaczęła się strasznie i dobrze się skończyła. Niestety zastawka, która już częściowo była wymieniona - pamiętacie? Opowiadałam wam o tym... - to ta zastawka właśnie przestała działać zupełnie. W mojej główce zbierał się znów płyn, aż zrobiło się bardzo niebezpiecznie. Doktor miał grobową minę, był bardzo zaniepokojony. W końcu zdecydował - nie ma na co czekać! Operujemy! Och... znów pójdę spać - pomyślałam sobie."

Mała wojowniczka jest pod opieką najlepszych lekarzy, którzy dbają o nią, jak o własne dzieci. "Słyszałam jak ten Super Pan Doktor - ten od grobowej miny, on zwykle jest uśmiechnięty, obiecał rodzicom, że zrobi wszystko tak, jakby swoje dziecko operował. Przyszła też pani anestozjolog i powiedziała "teraz Hania jest moim dzieckiem, zaopiekuję się nią". Kurczę, nic nie kumałam. Jak to? To już nie jestem dzieckiem mamy? Ale wyobraźcie sobie, że lekarze poszli się przebrać i przyszli po mnie wszyscy! Jejku, ale miałam obstawę! Mama - jednak okazało się że wciąż jestem jej dzieckiem - mnie trzymała za rączkę, doktor prowadził i cała reszta szła obok! Czułam się jak królowa! Potem rodzice dali mi buziaka i powiedzieli głośno: "Jezu Ty się tym zajmij". Dałam radę! Pan doktor zawsze mówi, że jest pesymistą, a tym razem po operacji wybiegł do rodziców z uśmiechem i powiedział: Jestem optymistą! Ale to nie koniec naszego strachu... Bo teraz zastawka musi dobrze działać. Nie może wedrzeć się żadne zakażenie. Wiecie ja jestem słaba... po chemii mam same spadki w wynikach badań, a teraz jeszcze ta zastawka... (...) Moja Armio! Moi kochani! Módlcie się za mnie, proszę. Ja tu walczę, ale wciąż potrzebuję Waszego wsparcia i szturmu do Boga.Wasza Hania."

Kiedy Hania walczy o swoje zdrowie w USA jej armia ratuje inne istnienia. Pomogli już małej Natalce i Małgosi. Teraz chcą pomóc dwunastomiesięcznemu Olkowi, który choruje na hemimelia piszczelową, czyli brak kości piszczelowej, stawu kolanowego i skokowego. Rodzice chłopca znaleźli lekarza, amerykańskiego chirurga ortopedę doktora Paleya, który przyjeżdża do Polski i wykonuje operację najgorszych przypadków w Warszawie. To może być jedyna szansa na lepsze życie dla Olka. Czasu jest mało, a do zebrania 500 tysięcy złotych. Szczegółowe informacje można znaleźć pod linkiem: https://www.facebook.com/groups/2803012819758860/

Nowy numer!
15/2020 15/2020
TWÓJ NEWS
POSŁUCHAJ