online button
Jesteś tutaj:Radio eM»KOŚCIÓŁ»Rozmowa o grzechach, cz. I
online button
online button

DIECEZJA KIELECKA WIADOMOŚCI

Rozmowa o grzechach, cz. I

11 marca 2017 / Tekst

Rozmowa z księdzem doktorem Adamem Wilczyńskim, ojcem duchownym w Wyższym Seminarium Duchownym w Kielcach.

– Wielki Post skłania do refleksji nad sobą. Warto więc zastanowić się, czym jest grzech i skąd wziął się w naturze ludzkiej?

– W Starym Testamencie synonimem grzechu jest nieprawość. To pokazuje, że istnieje pewne prawo i jego przekroczenie jest właśnie grzechem. Pan Bóg wpisał swoje prawo w naturę człowieka, a człowiek nie spełniając tego prawa, idąc za swoimi pragnieniami i wizją życia, czyni nieprawość i popełnia grzech.

– Czym się różni grzech od wady?

– Wada to pewnego rodzaju słabość, która znajduje się w człowieku. Jest wynikiem grzechu pierworodnego, czyli sytuacji, kiedy człowiek odrzucił Pana Boga i wybrał swoją wizję życia. Konsekwencją postępowania pierwszych rodziców jest istnienie w nas pewnych grzesznych tendencji. Teologowie często określają je mianem pożądliwości. Jest w nas samych jakaś siła, która nas ciągnie, aby odstąpić od prawa Bożego. Nawet święty Paweł pisze: „Nie czynię tego co chcę, ale to, czego nienawidzę – to czynię” (Rz 8,15). Grzech rodzi się z wady. Ojcowie Kościoła opisali osiem pożądliwości. Potem zamieniono je na siedem grzechów głównych.

– Pierwszym jest pycha, uważana za korzeń wszelkiego zła. Dlaczego?

– Mistrzowie duchowi określają pychę jako źródło wszystkich innych grzechów. Na przykład święty Augustyn uważał, że stała ona u podstaw decyzji pierwszych rodziców. Zły duch okłamał człowieka, że może stać się on jak Bóg. I człowiek poszedł za tą pożądliwością. Chciał się stać jak Bóg. Chciał sam stanowić o tym, co jest dobre, a co złe, czyli ustanawiać swoje prawo. Często pycha objawia się tym, że ktoś nie przyjmuje prawa Bożego, a próbuje skonstruować świat po swojemu. Fryderyk Nietzsche mówił, że jeżeli Bóg istnieje, to dlaczego ja nim nie jestem? Pokazuje to wewnętrzną niezgodę na prawo Boże, na to, w jaki sposób Pan Bóg urządził ten świat. I człowiekowi wydaje się, że lepiej wie, jak go urządzić.

– Czyli takie złudne mniemanie o sobie?

– Tak. Często pycha kojarzona jest z nadęciem, wywyższaniem się ponad innych, przez co człowiek zaczyna gardzić i lekceważyć ludzi. Taka jest postawa ewangelicznego faryzeusza, który nie zostawia miejsca dla Pana Boga, bo całą przestrzeń wypełnia sobą. Celnik natomiast upokarza się, zostawiając miejsce dla Boga, który może wtedy działać.

– Przeciwieństwem pychy jest pokora. Co znaczy być pokornym?

– Znać prawdę o sobie. Kim jestem? Jeśli człowiek ma świadomość, że jest stworzeniem ograniczonym i potrzebuje łaski od Pana Boga, to może zostać uleczony z postawy pychy. Pycha to także zajmowanie miejsca sobą, a wtedy nie ma możliwości tworzenia relacji z innymi. Natomiast pokora jest poznaniem swojej kruchości i świadomością, że potrzebujemy innych ludzi. Dzięki pokorze zostawiamy miejsce dla drugiego. Ojcowie Kościoła rozróżniali dwa rodzaje pychy: fizyczną i duchową.

– Czym się różnią?

– Pycha fizyczna będzie dotyczyła rzeczy zewnętrznych, czyli wynoszenia się nad innych z powodu urody, władzy, pieniędzy, zdolności. Pycha duchowa jest subtelniejsza. Bierze się ze świadomości darów od Boga, ale te dary zostają przywłaszczone. Na przykład mogę się pysznić tym, że jestem miłosierny, sprawiedliwy, pobożny, nie jak ci wszyscy ludzie dookoła. Czasami człowiek może sobie nawet nie zdawać sprawy, że ulega pysze. Ojcowie Kościoła uznają pychę za grzech najtrudniejszy do wyplenienia, ponieważ jest zakorzeniona w miłości własnej. Pycha to przerost instynktu samozachowawczego, który chce za wszelką cenę żyć i stworzyć przestrzeń życia tylko dla siebie. Temu grzechowi ulegają całe społeczeństwa, uchwalając prawa przeciwne prawu Bożemu. Widzimy to w ataku na życie nienarodzonych czy odbieraniu życia ludziom starszym. To jest stawianie się na miejscu Boga!

– Kolejny grzechem jest chciwość.

– Wiąże się z pożądliwością: za wszelką cenę mieć jak najwięcej dla siebie, aby poczuć się bezpiecznie. Oczywiście, człowiek musi posiadać pewne rzeczy i pieniądze konieczne do życia. Może się jednak zdarzyć, że pragnienie posiadania traci umiar i przeradza się w poważną wadę. Może dojść nawet do odrzucenia drugiej osoby tylko po to, aby coś posiadać.

– Dzisiejszy sposób życia i reklama zachęcają człowieka do tego, aby jak najwięcej posiadać.

– Takie jest prawo rynku: każdy chce sprzedać swój produkt, dlatego wytwarza zapotrzebowanie na niego. Człowiek może w ten sposób popaść w pułapkę: kupuje rzeczy zbędne, bo reklamy przekonują, że dana rzecz jest mu niezbędna. Dopiero kiedy ją ma, widzi, że uległ namowom. Chciwość to zachłanność – mieć jak najwięcej. Zachłanność może dotyczyć także władzy, zaszczytów, wiedzy, a nawet relacji z drugą osobą – przejawia się wtedy w chęci podporządkowania sobie kogoś.

– Co pomaga leczyć zachłanność?

– Jałmużna, czyli umiejętność dzielenia się. Bóg nie zabrania człowiekowi posiadania rzeczy, chodzi tylko o to, aby nie przywiązywać się do nich. Jeśli zajdzie konieczność, trzeba umieć się podzielić i nie wywyższać się z powodu dobrodziejstw. Rzeczy są darem od Boga, co wcale nie oznacza, że nam się należą. Czasami możemy uważać, że mamy coś dzięki naszemu sprytowi, wiedzy, zaradności, ale to wszystko jest dzięki Bogu, który dał nam właśnie takie cechy. Trzeba więc dobrze wykorzystać ten dar zarówno do zaspokajania swoich potrzeb, jak i dla dobra innych ludzi.

– Powiedzmy teraz o grzechu zazdrości.

– Zazdrość w języku greckim to kakosoftalmos – czyli złe oko. Chyba to określenie najbardziej ją charakteryzuje: złe patrzenie na sukces lub niepowodzenie bliźniego. Zazdrość to radość z czyjegoś nieszczęścia lub grzechu, który wyszedł na jaw, i smutek, kiedy widzi się sukces drugiego człowieka. Przejawia się ona nawet w okazywaniu niechęci ludziom, którzy coś osiągnęli. Człowiek zazdrosny ma silną zawziętość w sobie, czyli zawiść.

– Do czego może prowadzić taka postawa?

– Do zaburzenia relacji z innymi ludźmi, a w skrajnych przypadkach nawet do złorzeczenia. Także do intryg, obmawiania, tworzenia nieprawdziwych plotek na temat drugiej osoby, aby ją zdyskredytować. Skutkiem zazdrości może być też pomniejszanie czyjegoś dobra i sukcesu lub wyolbrzymianie czyjegoś upadku.

– Co może być lekarstwem?

– Życzliwość, czyli radość z czyichś sukcesów i umiejętność współczucia, jeśli ktoś doświadcza niepowodzenia. Trzeba mieć świadomość, że wszystko jest darem od Boga i powinniśmy dzielić się nim z innymi. Natomiast dary, których nie posiadam, mogę czerpać od innych. Zatem dzięki wzajemnej życzliwości następuje wymiana dóbr między nami.

– Dziękuję za rozmowę.

Katarzyna Bernat

ZOSTAW KOMENTARZ

ZNAJDZIESZ NAS

WYSZUKIWARKA

FACEBOOK



SŁUCHAJ ONLINE

online button

Pobierz aplikacje radia eM

appstore

googleplay