Słuchaj nas: Kielce 107,9 FM | Busko-Zdrój 91,8 FM

KOŚCIÓŁ

Ks. dr Tomasz Gocel: Księża dawali przykład ofiarności

piątek, 20 grudnia 2019 14:54 / Autor: Katarzyna Bernat
Katarzyna Bernat

Rozmowa z ks. dr Tomaszem Gocelem, dyrektorem Archiwum Diecezjalnego w Kielcach.

Okres przedświąteczny to czas pomocy charytatywnej. Wielką rolę odgrywa w nich Caritas. Jej początki w diecezji kieleckiej sięgają czasów przedwojennych. Jakie one były?

Pierwszy Caritas powstał w Poznaniu. Trzej księża naszej diecezji:  ks. Antoni Sobczyński, ks. Adam Błaszczyk i ks. Stanisław Cieśliński, mieli możliwość zapoznania się z działalności Caritas w Poznaniu i zapoczątkowali jej tworzenie także w diecezji kieleckiej. W Kielcach związek powstał 25 marca 1931 roku i skupiał wszystkie organizacje charytatywne działające w mieście.

Od początku Caritas zajmowała się dziełami miłosierdzia. Jak wyglądała pomoc przed wojną?

Przede wszystkim udzielano pomocy ludziom potrzebującym w postaci zapomóg pieniężnych, obiadów, odzieży. Związek organizował też pomoc lekarską dla chorych, starał się pozyskiwać pracę dla bezrobotnych. W latach 1936-37 tą pomocą objęto ponad 300 osób. Jednym z większych przedsięwzięć było uruchomienie w 1932 roku na Kawetczyźnie w Kielcach schroniska św. Józefa. Umieszczono w nim ponad 40 starszych, bezdomnych kobiet, które wcześniej zajmowały się żebractwem. W 1934 roku pensjonariuszki przeniesiono do nowej siedziby schroniska w Niewachlowie. Prowadzono także kilka herbaciarni. Za niewielką opłatą lub bezpłatnie można było napić się herbaty i spożyć skromny posiłek. Caritas utrzymywał także tanie kuchnie, noclegownie na dworcu kolejowym, bursy dla ubogich uczniów. Służyło to wyeliminowaniu zjawiska żebractwa, które głównie dotyczyło Kielc.

Jak wyglądała pomoc Caritas w czasie II wojny?

Do diecezji kieleckiej na początku wojny napływali wysiedleni ze Śląska, Pomorza i Wielkopolski, czyli terenów wcielonych do Rzeszy. W 1943 roku przybyli uchodźcy z Wołynia, a po powstaniu wypędzeni z Warszawy. Cały czas trzeba było organizować pomoc ludziom nie tylko mieszkającym na tym terenie, ale także przybyszom.

Pauperyzacja ludności spowodowana była także działaniami wojennymi oraz wysokimi kontyngentami, czyli przymusowymi dostawami płodów rolnych, mięsa, nabiału na rzecz okupanta. To wszystko było wyzwaniem dla Caritas.

            Na początku wojny istniała centrala w Kielcach i 38 oddziałów parafialnych Związku Diecezjalnego Caritas. Od 1941 roku zaczęło się podporządkowanie jej struktury Radzie Głównej Opiekuńczej.

Zasługi na polu dobroczynnym mają także księża diecezji kieleckiej i biskup Czesław Kaczmarek.

Księża stali na czele każdej placówki Caritas. Po wybuchu wojny w Kielcach inteligencja straciła pracę, ponieważ przestały działać polskie szkoły i urzędy. Dlatego już we wrześniu 1939 roku ruszyły kuchnie przygotowujące posiłki dla potrzebujących. Po powstaniu w 1940 roku Rady Głównej Opiekuńczej księża nadal prowadzili działalność charytatywną, ponieważ znali ludzi na swoim terenie, ale pod szyldem RGO. Biskup Czesław Kaczmarek dawał dobry przykład finansowej pomocy potrzebującym, ponieważ na cele dobroczynne przekazywał dość znaczne sumy pieniędzy. Zobowiązał także księży do świadczenia pomocy - każdy kapłan oddawał 10% dochodów z parafii i jedną tacę w miesiącu na cele dobroczynne. To zaangażowanie spowodowało ogromny wzrost autorytetu Kościoła w społeczeństwie.

Po wojnie władze komunistyczne ograniczyły działalność Caritas.

Jeszcze w 1945 roku pomoc Caritas była znacząca dla dotkniętego skutkami wojny społeczeństwa i korzystna dla nowej władzy komunistycznej. Tuż po wycofaniu się Niemców zaczęły odbudowywać się struktury centrali kieleckiej Caritas i zespołów parafialnych, podporządkowanych okręgom powiatowym i dekanalnym. Następnie 19 marca 1946 roku biskup Czesław Kaczmarek zatwierdził statut związku. Zarząd Caritas utworzony został we wrześniu 1946 roku. Delegatem biskupim został ks. Romuald Błaszczakiewicz dodam, że później okrutnie potraktowany na śledztwie przez komunistów. Dyrektorem został ks. Marian Łuczyk, który zakończył swe młode życie na skutek prześladowań władz komunistycznych.

Jak władze przeszkodziły w funkcjonowaniu Caritas?

Jak wspomniałem komuniści długo tolerowali pomoc Caritas w walce z powojenną biedą, która na naszym terenie była dotkliwa, szczególnie w powiecie buskim i części powiatu kieleckiego. Tam, na styku frontów, doszło do największych zniszczeń domów i zabudowań gospodarczych. Ludzie mieszkali w ziemiankach. Ponadto niedożywienie i katastrofalne warunki sanitarne powodowały rozprzestrzenianie się różnych chorób. Pomoc w takiej sytuacji ratowała życie ludzkie.

            Do 1948 roku docierały do związku subwencje państwowe, m.in. na przedszkola, internaty, kolonie. Kiedy ograniczono zasięg biedy i władze uporały się z opozycją polityczną oraz konspiracją poakowską, w następnej kolejności zaczęto likwidować niezależne dotąd instytucje katolickie. Wycofywano subwencje, a starostwa nie udzielały pozwoleń na zbiórki publiczne na cele dobroczynne. Pod pretekstem walki z nadużyciami zaczęły się dotkliwe kontrole placówek Caritas. Wielorakie szykany doprowadziły 23 stycznia 1950 roku do likwidacji Caritas diecezji kieleckiej i przekazania jej struktur pod zarząd władz wyłonionych przez komunistów. Przez kolejne 40 lat Kościół prowadził dzieła miłosierdzia jedynie za pośrednictwem parafii. Związek Caritas został reaktywowany dopiero 18 listopada 1989 roku. 

Dziękuję za rozmowę.

Katarzyna Bernat

Nowy numer!
31/2020 31/2020
TWÓJ NEWS
POSŁUCHAJ
WIDEO