Na antenie: Radio eM
www.em.kielce.pl
online button
Jesteś tutaj:Radio eM»Ekoaktywni»Dzieci chętnie poznają świat i przyrodę + AUDYCJA EKOAKTYWNI odc. 6

Na antenie: Radio eM
www.em.kielce.pl

Ekoaktywni

Dzieci chętnie poznają świat i przyrodę + AUDYCJA EKOAKTYWNI odc. 6

24 czerwca 2019 / Tekst

Rozmowa z Jolantą Malarczyk, nauczycielem przyrody i geografii w Szkole Podstawowej nr 8 w Kielcach.

Szkoła jest, poza domem, chyba najważniejszym miejscem, w którym odbywa się edukacja ekologiczna. Jakie inicjatywy są na tym polu podejmowane w placówce, w której Pani pracuje?

O edukację ekologiczną dbamy u naszych uczniów już od najwcześniejszych klas. Treści przekazywane są na lekcjach, ale podejmujemy też inne wyzwania, by przybliżyć je dzieciom i młodzieży. Organizujemy różnego rodzaju zbiórki i akcje charytatywne czy zajęcia pozalekcyjne. W naszej szkole, zarówno w klasach młodszych, jak i starszych, działa klub Ligi Ochrony Przyrody. W ramach jego pracy organizujemy zbiórki makulatury, zakrętek plastikowych, butelek, baterii i innych elektrośmieci. Dzieci już od najmłodszych lat wiedzą, że trzeba to robić i wiedzą też, co to daje. Plastikowe nakrętki pozwalają nam pomagać pewnemu chłopcu poprzez finansowanie jego rehabilitacji.

A które z inicjatyw realizuje Pani w swojej pracy z uczniami?

Dla najmłodszych prowadziłam program edukacji ekologiczno-leśnej pod nazwą „Las uczy nas”. Wraz z uczniami z klasy drugiej chodziliśmy na pobliski Telegraf. Tam dzieci od podstaw zapoznawały się z tym, co nam daje las i po co do niego chodzimy. Uczyły się też dbać o niego i obcować z przyrodą. Zbieraliśmy śmieci, dokarmialiśmy zimą ptaki, rozpoznawaliśmy ślady i tropy zwierząt. Przez te małe kroczki dzieci uczyły się szacunku do przyrody i właściwego postępowania z nią. W klasach starszych przerodziło się to w program edukacji krajoznawczo-turystycznej. W jego ramach zdobywamy Koronę Gór Świętokrzyskich. Razem z koleżanką organizujemy rajdy pod patronatem PTTK i przy współpracy z ich przewodnikiem. Ta ekologia przewija nam się również w czasie tych rajdów. Są one połączone z nauką zachowania w lesie, zasad poruszania się po nim i to w dzieciach naprawdę zostaje. Nawyki, które wypracujemy w szkole, przenoszone są na wyprawy z rodzicami i znajomymi.

Można powiedzieć, że dziś to dzieci uczą swoich rodziców ekologii?

Myślę, że to się wzajemnie uzupełnia. Jak dziecko wyniesie ze szkoły, że nie wolno wyrzucać śmieci gdzieś indziej niż do kosza, to gdy zauważy, że rodzic zachowa się niewłaściwie – samo go upomni. Byłam świadkiem takiej sytuacji w lesie na Telegrafie. Szła starsza pani z kijkami do nordic walking. Po wypiciu wody wyrzuciła w lesie plastikową butelkę. Kiedy nasze dzieci zwróciły jej uwagę, zrobiło się jej wstyd. Podniosła butelkę i przeprosiła za swoje zachowanie.

Dotykamy bardzo ważnego problemu, czyli społecznej świadomości ekologicznej. Można powiedzieć, że u młodszych jest ona większa, niż u dorosłych, z uwagi na to, że ci nie mieli przekazywanych tych treści w szkole?

Ciężko określić to jednoznacznie. Myślę, że dzieciom ten temat jest bliższy, ponieważ przewija się w różnych aspektach ich życia. Stykają się z nim nie tylko na lekcjach, ale i w zajęciach pozalekcyjnych, na wycieczkach. Dziecko tak ma, że teoria pozostaje zazwyczaj teorią. Dopiero, gdy czegoś samo dotknie, to na dobre to zapamięta.

Powiedzieliśmy już o kilku inicjatywach ekologicznych w waszej szkole, ale to chyba nie wszystko, co robicie dla środowiska?

Robimy na przykład coroczne kiermasze ekologiczne. To kiermasze świąteczne, w ramach których uczniowie robią ekologiczne ozdoby. Na przykład zbieramy szyszki i mówimy, że mamy szyszkomanię. Przynosimy je do szkoły, suszymy i robimy ozdoby. Przynosi to nam wszystkim ogromną radość. Mamy też pracownię ekologiczną. To pracownia, która powstała u nas całkiem niedawno. Mamy w niej świetne zestawy do badania powietrza, wody i gleby. Dzięki nim możemy się zabawić w małe laboratoria i zbadać czystość powietrza czy pH gleby. Na placu szkolnym znajduje się ogródek metorologiczny ze specjalną klatką. Dzieci uwielbiają lekcje, na których wychodzimy przed szkołę i sprawdzamy temperaturę czy ciśnienie. Co więcej, uczniowie z przeróżnych rzeczy wykonują wiatro i deszczomierze.

Powiedzieliśmy już o tym, co dzieje się w szkole i jej bliskim sąsiedztwie. W poszukiwaniu wiedzy wyruszacie też gdzieś dalej?

Robię wycieczki w może niezbyt popularne, ale bardzo ciekawe pod względem wiedzy o ekologii miejsca. Byliśmy w oczyszczalniach ścieków w Cedzynie i w Wodociągach Kieleckich. Rozmawialiśmy z pracownikami wodociągów na temat jakości naszej wody. Dzieci miały możliwość spróbowania tej wody i były zdziwione, że smakuje lepiej, niż ta w plastikowych butelkach. To są wyjścia, które dają dużo do myślenia, ale i pozwalają obcować z przyrodą. Jeździmy na przykład do gospodarstwa agroturystycznego w Kapkazach. Niektóre dzieci po raz pierwszy zobaczyły prawdziwą stajnię i mogły dotknąć krowy czy konia. Były mocno zdziwione tym, że świnki nie są wcale tak różowe, jak w książkach. Ponadto uczniowie mogli zrobić masło w słoiku i upiec chleb, a potem zabrać te wyroby do domu. Dotychczas nie wiedziały, jak powstają takie produkty.

A czy to nie jest tak, że wcześniejsze pokolenia kontakt z przyrodą miały na co dzień, a dziś jest to atrakcja będąca oderwaniem od otaczającego dzieci świata wirtualnego?

Dzieci na co dzień albo nie mają czasu, albo nie potrafią go sobie zorganizować. Wiadomo, że jest cała masa zajęć pozalekcyjnych i dodatkowych obowiązków. Często też ćwiczą, ale tylko kciuki na ekranie smartfona. A szkoda. Czasem wystarczy tylko podpowiedzieć pomysł. Dziecko zadba o resztę.

Dziękuję za rozmowę

Posłuchaj audycji:

ZOSTAW KOMENTARZ